Dorota Umińska, Sebastian Umiński. I mały Kacper, i jeszcze mniejszy Leo. Na tym blogu znajdziesz to, czym żyjemy: naszą pracę, nasze podróże, muzykę, której słuchamy, ulubione książki i filmy... Dzielimy się wszystkim, co nas cieszy i fascynuje. Opisujemy ciekawe wydarzenia w Warszawie. I jak zwykle: zapraszamy do nas na kawę.

Książki

wtorek, 01 grudnia 2009

Najlepiej na blogach, które są im poświęcone. Niedługo napiszę coś o wydawnictwach dla dzieci, ale chwilowo potraktujmy temat bardziej przekrojowo. Poniżej znajdziecie listę najlepszych blogów o literaturze dziecięcej.

Mały pokój z książkami - duży rozrzut opisywanych propozycji, wiele tytułów dla najmłodszych dzieci. Wbrew manifestowi, że "książka to przede wszystkim tekst" autorka ceni dobre ilustracje. Przyznaje się do bycia maniaczką czytania, jest też związana z Fundacją Sto Pociech organizującą akcję "Czytanie na dywanie". Bogata linkownia w prawej szpalcie bloga: książki, autorzy, ilustratorzy.

Krysia, Twins & Co - Krysia to dziennikarka i mama bliźniaczek, stąd tytuł. Jej dziennikarskie podejście sprawia, że bardzo dobrze czyta się jej bloga, a proponowane tytuły są świetnie opisane.

Półeczka z książkami - książki dla dzieci i rodziców, ciekawie podzielone "półeczkami" skierowanymi do różnych grup wiekowych. Tu również warto skorzystać z bocznej szpalty.

Rabatka - nietypowy (i dobrze!) "ogródek z książkami", świetnie otagowane wpisy.

Zaczytani - książki dla dzieci i młodzieży pokategoryzowane konsekwentnie wg wieku. Blog prowadzą go 2 autorki Zefi-rynna i Żyrafa, poszukiwaczki dobrych książek.

Kuferek książek odkurzonych - prezentuje sentymentalne podejście do książek z naszego dzieciństwa, "by i nasze dzieci poznały ich czar".

Podobne inspiracje podsuwają Czytulanki: kilka autorek, wspomina stare, a mało znane książki dla dzieci, które warto im czytać. Wspominkową formułę ma też Tralaloskop, oryginalny o tyle, że tylko przytacza tytuły i ilustracje starych książek. Inna sprawa, że najczęściej jakikolwiek opis wydaje się zbędny.

Strych z książkami - społecznościowy projekt skierowany do książkowych "szperaczy". Ciągle nie udało się uruchomić księgarni, ale znajdziecie tu sporo ciekawych akcji i konkursów oraz zapowiedzi dziecięcych wydawnictw. 

Poczytaj mi synku - blog dziennikarki "Polityki" Justyny Sobolewskiej poświęcony "wychowaniu przez czytanie". To bardziej pamiętnik o tym, co właśnie czyta wspólnie z synem, jednak okraszony uniwersalnymi refleksjami nt. czytania i dziecięcych bohaterów literackich.

Kartoteka Zosi Frankowskiej - Zosia to freelancerka, ilustratorka książek dla dzieci. Właśnie o ilustracjach głównie pisze, przedstawiając prace własne oraz inne warte polecenia.

Kiedy byłam mała - znowu ilustratorka, ale z nietypowym pomysłem na bloga. Gdy porusza dany temat (raczej książki dla młodzieży), bogato ilustruje go przykładami. Oczywiście z czaów, "gdy była mała" :)

sobota, 16 maja 2009

Kiedy pytał ktoś w pracy, odpowiadałem: kolejny odmóżdżacz. Czytałem w autobusie podczas drogi do pracy, w dni gdy Dorotka potrzebowała samochodu. Od wczoraj przeczytałem ostatnie 600 stron. I szukam kolejnych części, bo wciągnęło mnie tak, jak rzadko która książka.

"Imię wiatru" Patricka Rothfussa to nie kolejny odmóżdżacz fantasy, choć do fantasy właśnie musi być zaliczona. Nie wciąga w wir akcji, nie buduje epickiej sagi, w której po stu stronach przemierzymy pół świata i dokonamy bohaterskich czynów. To książka erudyty i pisarza z klasą. Tym dziwniejsze, że jest jego debiutem. Pisanym jednak przez osiem lat i początkowo nie przyjętym przez żadne wydawnictwo!

Autor próbował przekonać wydawców do wydania książki jako całości. Po licznych perypetiach i zdobyciu przez Rothfussa jednej z najbardziej prestiżowych literackich nagród, znalazł się wydawca, o którym wcześniej pisarz mógł najwyżej pomarzyć. Książka została podzielona w efekcie na 3 części pod wspólną nazwą "Kronik królobójcy". Jakich rozmiarów może być całość, skoro pierwsza część ma prawie 900 stron...?

Kupiłem ją w czasie mojej kolejnej "książkowej posuchy". Jeśli dobrze pamiętam - w hipermarkecie :-) Po prostu usychałem z braku czegoś do czytania. Po pierwszych 200 stronach była taka sobie. Jednak już kolejne strony wciągały, wciągały, wciągały. A teraz stoję przed faktem, że 2 kolejne części jeszcze nie zostały wydane na polskim rynku!

Z mściwą satysfakcją pożyczę tę książkę znajomym. Niech nie tylko ja cierpię w oczekiwaniu na ciąg dalszy ;-)

Polskie wydanie mi się nie podoba. Okładka sugeruje kolejną słodką epic-fantasy. Książka jest od tej kategorii jednak tak bardzo inna, jak ograny wydaje się główny wątek. Przetrwaj początek, naprawdę warto. Więcej o książce: tu >>

czwartek, 13 listopada 2008

Wsiąkłem w "Amerykańskich bogów" (wspaniały prezent od Dorotki), choć Przemek mógłby autora nazwać "pieprzonym postmodernistą" za tę książkę. Mógłby, gdyby używał takich słów. Mój kochany szwagier życzył mi ostatnio ortodoksji, ale jakoś ciężko mi być ortodoksyjnym w czymkolwiek. Jestem dzieckiem komercyjno-postmodernistycznym i dobrze mi z tym.

Nawet nie czytając, wiedziałem od dawna, że polubię Neila Gaimana, gdy trafiałem czasami na fragmenty jego powieści. Pierwszą książką (na razie jedyną). którą przeczytałem na głos synowi był "Gwiezdny pył" tego autora. Właśnie odkryłem tez, że - niezauważenie - przeczytałem dotąd już połowę jego wszystkich powieści. Tak mi się ciągle przewija w życiu od paru lat.

I co u niego znajduję? Mieszankę rzeczywistości z nierzeczywistością. Nie fantastykę. Po prostu równorzędne wersje świata. Takie "Nad" i "Pod" funkcjonujące obok siebie na równych prawach, jak w powieści "Nigdziebądź". A najbardziej podoba mi się taka koncepcja kosmogonii i filozofii religii: wiara jako siła sprawcza. Blisko tu do Pratchetta, który w humorystyczny sposób potrafił opowiedzieć o losach bogów, gdy przestają w nich wierzyć ludzie oraz o tym, skąd bogowie i wierzenia powstają. Przewrotne, za to jakie wciągające!

Gaiman na swój własny sposób czerpie z kultury i buduje twory karykaturalne, ale tym prawdziwsze. Jego umiejętność sarkastycznego spojrzenia na świat i równoczesnego uprawdopodabniania nieprawdopodobnego urasta do rangi kunsztu. Doczytam "Amerykańskich bogów" i wezmę się za kolejne. O tak.

niedziela, 14 września 2008
Kacper rośnie i mądrzeje. Niedługo (no...) zacznie czytać. I zastanawiam się: CO. Swego czasu spisywaliśmy z Dorotką listę książek, które w dzieciństwie wywarły na nas największe wrażenie. Znalazły się wśród nich serie, m.in. "Jeżycjada", "Ania z Zielonego Wzgórza", "Kroniki Narnii". Zaczęliśmy je kompletować, aby móc do nich wracać (a jakże!), ale i dla podsunięcia ich kiedyś naszym dzieciom. Są takie książki, które - czujemy - po prostu TRZEBA przekazać potomnym.
niedziela, 25 marca 2007
Czwórkami szli tylko żołnierze z Westerplatte. A małżeństwa powinny iść parami. Czy się da? Na to pytanie odpowiada Zbigniew Nosowski, autor książki "Parami do nieba". Temu tematowi były też poświęcone rekolekcje u Dominikanów, których ostatnio słuchaliśmy. Można się zdziwić, że małżeństwa tak rzadko były beatyfikowane lub kanonizowane...

Na bieżąco

Najnowsze zdjęcia

Najnowsze video

Warto posłuchać


Gotye "Somebody that I used to know"


Sarah Blasko "No turning back"


Charlie Winston "I love your smile"


Pomplamoose "September"


Sia "Soon we'll be found"


Skopiuj CSS