Dorota Umińska, Sebastian Umiński. I mały Kacper, i jeszcze mniejszy Leo. Na tym blogu znajdziesz to, czym żyjemy: naszą pracę, nasze podróże, muzykę, której słuchamy, ulubione książki i filmy... Dzielimy się wszystkim, co nas cieszy i fascynuje. Opisujemy ciekawe wydarzenia w Warszawie. I jak zwykle: zapraszamy do nas na kawę.

Teatr

wtorek, 06 października 2009

W sobotę byliśmy na oryginalnym przedstawieniu w ramach Międzynarodowego Festiwalu Teatru dla Dzieci i Młodzieży Korczak 2009. Spektakl był skierowany do dzieci w wieku od 0 do kilku lat i naprawdę był tak zrealizowany, aby maluchy mogły się w niego zaangażować. Pierwszy raz widziałem coś takiego, a i Kacper miał wreszcie coś dla siebie.

Bebe Plim Plim to muzyczno-wizualne spotkanie. Nie historia, bo nie opowiada fabuły. Spotkanie z obrazami, dźwiękami, skojarzeniami, wyprawa do lasu, w przestworza i na dno oceanu. Spektakl zrealizowała portugalska grupa Companhia de Música Teatral, która zadziwiła mnie zwłaszcza muzycznym poziomem widowiska.

Poniżej nagranie ze spektaklu. Nagrywane aparatem, więc kiepska jakość - zwłaszcza dźwięku. Mam nadzieję, że pomimo to widać, jak aktorzy nie stosują taryfy ulgowej, choć to spektakl dla niemowlaków. Śpiewem chwilami naprawdę mnie zachwycali.

Wszystko wyjaśniło się, gdy poczytałem o nich więcej. Za dość prostymi - wydawałoby się - realizacjami stoi grupa fascynatów i profesjonalistów, którzy wybrali język teatru, by pracować z dziećmi i rodzicami przy zupełnie poważnym projekcie edukacyjno-terapeutycznym. W Portugalii są pionierami w tego rodzaju aktywności skierowanej do najmłodszych. Sami o sobie mówią: "Jesteśmy interdyscyplinarną grupą teatralną i w naszych działaniach wykorzystujemy muzykę. To główne założenie. Posługujemy się różnego rodzaju rekwizytami, elementami wizualnymi, multimediami. Wciągamy w zabawę dzieci i ich rodziców."

Bardzo polecam wywiad z jedną z artystek formacji, która opowiada o idei spektakli dla niemowląt i Teorii uczenia się muzyki E.E. Gordona. Świetny tekst dla wszystkich rodziców.

01:53, seboumi , Teatr
Link Komentarze (4) »
sobota, 03 stycznia 2009

Scenariusz małego przedstawienia "Historia narodzin czlowieka" powstał z namowy mojego brata. Napisałbym, że na zamówienie, ale w planie wcale nie było pisania scenariusza, tylko dyskusja nad pomysłami. Ponieważ jednak Grzesiek to cwana bestia, ostatecznie stałem się jeleniem, który pisze całość. Nie powiem, żebym narzekał. Nocne siedzenie dało mi wiele satysfakcji, bo dawno na nic kreatywnego nie miałem czasu ani motywacji. Tu motywacją był zbliżający się spektakl, którego przygotowania rozpoczęły się już wtedy, gdy scenariusz ciągle jeszcze był pisany.

Przedstawienie zostało zagrane trzykrotnie podczas świąt w Głuszycy k. Wałbrzycha. Organizowane tam od 2 lat Żywe Betlejem to wielka żywa szopka-wioska na wolnym powietrzu (zobacz zdjęcia z poprzedniego roku). Spektakl towarzyszył temu przedsięwzięciu. Reżyserował go Grzesiek, a aktorami i muzykami byli młodzi ludzie z Głuszycy. Miło było ich pooglądać, bo mają wiele talentu i jeszcze więcej zapału, który objawia się w wytrzymywaniu nieludzkiego zimna na scenie w krótkich koszulkach.

Grzesiek: dla ciebie, aktorów i muzyków wielkie gratulacje. Za tempo przygotowań, emocje i przesympatyczne kreacje aktorskie. Z mojej perspektywy była to wielka przyjemność, zarówno pisać, jak oglądać. Dziękuję :-)

Poniżej pełna wersja scenariusza. Przedstawieniu z założenia towarzyszyły piosenki, które zostały wplecione w akcję. Ponieważ jednak nie dodają one nic samej fabule i nie są dziełem autorskim dedykowanym tej historii, usunąłem je z publikowanej wersji scenariusza. Kto chciałby zobaczyć wersję pełną z piosenkami, odsyłam do Grześka. Na pewno ucieszy się z kolejnych widzów, jeśli będzie jeszcze to grał.

HISTORIA NARODZIN CZŁOWIEKA. LEGENDA O SMOKU, DZIECKU I MIŁOŚCI - scenariusz >>

czwartek, 07 grudnia 2006
To musical, na którym byliśmy w Teatrze Wielkim, grany gościnnie w ramach 3. Festiwalu Festiwali Teatralnych "Spotkania". Wyszperałem go dużo wcześniej i dobrze, że zarezerwowałem bilety, bo rozeszły się bardzo szybko. Dla znawców tematu nazwisko Roberta Wilsona będzie rekomendacją samą w sobie. A jeśli dodać do tego charyzmatyczną kompozytorkę i porywający czarnoskóry zespół, wychodzi z tego arcydzieło. I nie waham się go tak nazwać. Po spektaklu publiczność nie chciała wypuścić ich ze sceny - ja też nie.
wtorek, 07 listopada 2006
Taka była ta Historyja. Do Lublina, pomimo ataku zimy, dojechaliśmy na czas...
piątek, 03 listopada 2006
...ale już beze mnie. Miło mi zapowiedzieć kolejną premierę naszego kochanego teatru. Spektakl mi bliski, bo kiedyś grałem w nim główną rolę. Tak, tak - Historyja. Już z innym Polikarpem, chlip.

Na bieżąco

Najnowsze zdjęcia

Najnowsze video

Warto posłuchać


Gotye "Somebody that I used to know"


Sarah Blasko "No turning back"


Charlie Winston "I love your smile"


Pomplamoose "September"


Sia "Soon we'll be found"


Skopiuj CSS