Dorota Umińska, Sebastian Umiński. I mały Kacper, i jeszcze mniejszy Leo. Na tym blogu znajdziesz to, czym żyjemy: naszą pracę, nasze podróże, muzykę, której słuchamy, ulubione książki i filmy... Dzielimy się wszystkim, co nas cieszy i fascynuje. Opisujemy ciekawe wydarzenia w Warszawie. I jak zwykle: zapraszamy do nas na kawę.

Codzienność

czwartek, 10 maja 2012

Po licznych sytuacjach i dyskusjach damsko-męskich, których jedyną konkluzją mogło być powiedzenie "mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus" dochodzę do wniosku, że rozumiemy przede wszystkim własną płeć. Być może to znak czasów, że mamy wobec siebie nawzajem zawyżone wymagania.

Kobiety muszą być silne choć trochę uległe, równocześnie kobieco piękne jak zdecydowane, godzić pracę z rodziną, a chęć własnego rozwoju i potrzeby towarzyskie z byciem ciągle panią domu. A mężczyźni powinni być empatyczni i emocjonalni, nie rezygnując z przebojowej skuteczności i gruboskórnego racjonalizmu. Spalamy się, starając się mierzyć z nieosiągalnym ideałem i wygórowanymi oczekiwaniami wpojonymi naszym życiowym towarzyszom przez kulturowe wzorce.

Taki przekaz kierujemy wtedy do swoich córek i synów, którym chcielibyśmy czasem oszczędzić losu swojej własnej płci:

Kayah "Córeczko": Córeczko, wolałabym, żebyś była chłopcem...

 

Afro Kolektyw "Niemęskie granie": Synu licz się z tym że byś był dziewczynką wolałbym, byś był kobietą wolałbym, byś był córeczką wolałbym...

wtorek, 24 stycznia 2012
piątek, 04 listopada 2011

Na pewno za mnie: Sebastiana Umińskiego. I - nie bójmy się tego słowa - za inteligencję katolicką. Mówi za część Kościoła w Polsce, która świadomie uczestniczy w jego życiu i nie lubi traktowania wiary instrumentalnie. Mówi za ludzi otwartych, dla których "katolicki" ciągle znaczy "powszechny". Jest wreszcie głosem tych, którzy szanują innych bez względu na ich rasę, wyznanie i światopogląd. Jest głosem dialogu, nie uzurpującym sobie racji ani słuszności. Dlatego jestem z nim solidarny.

Po co owa solidarność? W ostatnich dniach kilkakrotnie wypowiedział się na drażliwe tematy:

1. Na temat Adama Darskiego "Nergala", którego obecność w programie muzycznym "The Voice of Poland" niektórzy hierarchowie (szczególnie bp Wiesław Mering) określili jako promowanie przez TVP satanizmu. Nergal jest liderem deathmetalowego zespołu Behemoth. 13 września 2007 roku, na koncercie w Gdyńskim klubie Ucho, prowokacyjnie spalił egzemplarz Biblii. To skandalista i prowokator używający na scenie satanistycznych symboli i posługujący się mrocznym wizerunkiem scenicznym. W programie "The Voice of Poland" Darski jest jurorem, wypowiada się na temat wokalnych występów uczestników. Dotąd nie powiedział na antenie nic kontrowersyjnego, nie wykorzystuje też swojego scenicznego wizerunku.

Ks. Boniecki:
"Uważam, że satanizm jest sprawą poważną, a oddanie się szatanowi zakłada wiarę w jego istnienie. Używanie imienia szatana i ludowych rekwizytów mających go wyobrażać przez ludzi deklarujących się jako niewierzący, jest prowokacją." 

"Jaka ma być nasza pozycja wobec ludzi, którzy nas nie lubią, którzy nie znoszą Kościoła, dla których Kościół jest skandalem, zgorszeniem, głupotą? (...) Gdzie jest miłość nieprzyjaciół? Gdzie jest język miłości, dobro, którym mamy zwyciężać zło?"

2. Na temat wyborczych i powyborczych postulatów Palikota  (wypowiedź w "Kropce nad i" u Moniki Olejnik):

Ks. Boniecki:
"Ja nie powiedziałbym, że to jest zło dla polityki: obecność takiego człowieka, który powiedział głośno rzeczy, które wielu ludzi tak czuje właśnie."

"Przechodzimy różne etapy kształtowania demokracji, życia w wolności, pluralizmie. Przeszliśmy szereg bardzo dramatycznych i nerwowych debat (...) To były bardzo ważne debaty, w których się, moim zdaniem, wyjaśniło wiele rzeczy. (...) W pierwszej chwili nasi wchodzą na ścianę i się denerwują, ale coś z tego zostaje." 

3. Na temat krzyża w Sejmie i mieszania religii z polityką (wypowiedź w wywiadzie dla "Wprost"):

Ks. Boniecki:
"Powieszenie tego krzyża, ukradkiem, z księdzem Popiełuszką w tle, nie było fortunne." 

"I trzeba zrozumieć – jeśli się jest katolikiem – że nie na walce o krzyż w Sejmie polega piękno Ewangelii. Jan Paweł II mówił przecież: nie chcemy przywilejów, chcemy wolności."

"Przeklerykalizowanie życia społecznego jest w obecnych czasach nie tylko niewskazane, ale i niemożliwe (...). Dzisiaj jesteśmy w świecie laickim, to rozdzielenie jest zupełnie uzasadnione i na miejscu". 

4. Na temat pluralizmu opinii (w odpowiedzi na list bp. Meringa):

Ks. Boniecki:
"Jeśli uczymy o miłości nieprzyjaciół, to chyba w konsekwencji musimy z szacunkiem traktować prawdziwych niewierzących i prawdziwych nieprzyjaciół – dopuszczając ich do głosu. Po pierwsze dlatego, że – jak mi się wydaje – tego uczy Ewangelia. Po drugie, bo być może czasem mają rację."

Ks. Adam Boniecki został - decyzją prowincjała zakonu marianów, do którego należy - obłożony czasowym zakazem wypowiadania się w mediach (poza "Tygodnikiem Powszechnym"). 

O decyzji wypowiedział się na swoim blogu Szymon Hołownia:
"Przełożonym księdza Adama argumentów widać zabrakło, zastosowali więc wobec 77-letniego kapłana z olbrzymimi zasługami dla Kościoła metodę nie tyle godną ojców, co raczej dysfunkcyjnej opiekunki do dzieci, która gdy podopieczny głosi tezy, z którymi trudno jej polemizować, każe mu się po prostu zamknąć, względnie zamyka w komórce".

"Cała ta sytuacja po raz kolejny pokazuje, że część polskiego Kościoła choruje na nieumiejętność zwyczajnej ludzkiej rozmowy."

A tak napisali o tym redaktorzy z warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej: 
"Dyscyplinując księdza Bonieckiego, [jego zwierzchnicy] wystąpili przeciwko nam wszystkim, którzy identyfikujemy się z otwartym sposobem myślenia o Kościele i świecie. Kwestionując zaś równoprawność tego myślenia, zwierzchnicy księdza Bonieckiego wystąpili nie w imieniu wewnętrznie zróżnicowanej wspólnoty, lecz w interesie jednej spośród jej frakcji."


I ja też czuję się ofiarą tej decyzji. To znaczy, że o pewnych tematach mogę jako katolik czytać i mówić tylko w jednym tytule? W pozostałych głos mają tylko radykałowie chrześcijańscy oraz agnostycy i ateiści? Przecież wszyscy jesteśmy Kościołem. Mamy prawo mówić o sprawach dla nas ważnych. Nawet jeśli nie każdy radykał - z którejkolwiek strony - się z nimi zgadza.

czwartek, 20 października 2011
sobota, 24 września 2011

Występ przebojowej 13-latki w amerykańskiej edycji X-Factor. Najlepsza jest jednak jej interpretacja piosenki "Mercy" oraz bezkompromisowość i energia tego wykonania:

sobota, 20 sierpnia 2011

27 sierpnia w sobotę chrzcimy Leona. Mszę odprawi i sakramentu udzieli wujek samego zainteresowanego, co więcej - będzie to msza tylko dla nas (kościół jest malutki, więc na normalnej mszy byłoby trudno). Planujemy wspólne śpiewanie przy gitarze z towarzyszeniem wszystkich instrumentów, jakie przyniosą dzieci. Jeśli każde weźmie ze sobą jakiś instrument, będzie... interesująco :)

Zapraszamy wszystkich do kościoła św. Łukasza, ul. Górczewska 176 - zobacz na mapce

środa, 03 sierpnia 2011
Tydzień pracy przed urlopem jest zawsze najgorszy. Ale mogę teraz spokojnie popracować wieczorami bez denerwowania Dorotki. A już za tydzień: dużo książek i na plażę :)
wtorek, 02 sierpnia 2011

Cudowny sklep znalazłem! Uwielbiam odkrywać takie miejsca. Nazywa się Le Bonbon. Mieści się w Warszawie, niedaleko mojego biura. Zakochacie się w niektórych rzeczach. 

Le Bonbon

Pisała już o tym Domosfera, że Le Bonbon powstał z zamiłowania właścicielki do designu - widać to już na wstępie. Oczywiście nie wszystkie sprzęty, meble i zabawki są jej autorstwa, ale doceniam to, że wyszukała je po całym świecie. Czasem tapicerowane skórą łóżeczko lub designerski stołeczek wyglądają ekstrawagancko, ale nie mam złudzeń: to jest sklep, w którym wiele rzeczy chciałbym kupić. Nie tylko dla siebie, dla dzieci też ;)

Zobaczcie ofertę Le Bonbon. Ja jestem fanem mebli Magis i dekoracji Djeco.

Może ktoś chce się umówić na grupowe zakupy?

Strona sklepu: www.lebonbon.pl

czwartek, 28 kwietnia 2011

Urodził się 26.04, czyli dał nam jeszcze wypocząć w święta. Ale od razu po powrocie stwierdził, że dłużej czekać nie będzie. Wpadł na ten pomysł w nocy, ok. tydzień przed spodziewanym terminem. Nawet nie zdążyłem wrócić do pracy po świętach.

Drugi poród to fajna sprawa - zapytajcie Dorotkę, która przede wszystkim może się wypowiadać na ten temat ;) Generalnie: szybko, sprawnie, świadomie. I - co ważne - tym razem w szpitalu św. Zofii, gdzie każda osoba była przemiła, a położna i lekarka nie odstąpiły nas niemal na krok.

Zaraz jadę po Dorotkę i Leo do szpitala, bo już dzisiaj wychodzimy. Tymczasem przedstawiam Leona Zawodowca :)

Leon po urodzeniu
środa, 16 lutego 2011

Ale nie zamierzam pisać o zimie. Bo nie korzystamy z niej wcale: zarówno z powodu braku śniegu, jak i kolejnych chorób Kacpra oraz naszych. To jednak całkiem sympatycznie, że zima lubi dzieci :)

Dzieci w zimie wcale się nie nudzą. Zawsze można coś robić: oglądać bajki, grać w kręgle (!), fotografować, filozofować. Wszystkim tym rzeczom Kacper oddaje się z pasją. Świetnie jest go przy tym obserwować.

Zresztą, zobaczcie sami...

Luty 2011
środa, 03 listopada 2010

Właśnie zauważyłem, że piszę tu już ponad 4 lata. Kto by pomyślał?

To nie jest tak, że nas nie ma. Jesteśmy, tylko mniej. Dlatego nie pisałem prawie 2 miesiące. Trudno na zakrętach wyrobić, a jednak nie zwalniamy.

Pokrótce jest tak: pracujemy i jesteśmy zawaleni przez pracę. Kacper chodzi chętnie do przedszkola i stał się przedszkolnym pupilkiem. Aż miło go tam odprowadzać :) Szukamy mieszkania intensywnie (no dobra szczerze mówiąc to Dorotka szuka, a ja czekam na gotowe). Nie mamy czasu prawie na nic, a może to tylko moja perspektywa...

Są też przyjemne epizody, które na szczęście nie przelatują nie zauważone: radość Kacpra, gdy nauczył się sam pedałować na rowerze; polska złota jesień; niespodziewane spotkania ze znajomymi; inne małe i większe niespodzianki.

Pozytywne jest to, że dużo ostatnio czytamy. Ja kompletuję swoich ulubionych klasyków fantastyki (Herbert, Cook), Dorotka rozsmakowuje się w polskich powieściach obyczajowych. Oczywiście poszerzamy nasze horyzonty o przygody Clifforda, Franklina, Krecika itd., która to literatura okazuje się czasem całkiem ambitna.

Kupiliśmy Kacprowi ukulele. Wydaje się zachwycony, że ma miniaturę instrumentu ojca. A tata uczy się chwytów i zamierza w przyszłości grać także na uke. Wydatek był niewiele większy niż na plastikową gitarę-zabawkę, a w zamian jest normalny instrument o ciekawym brzmieniu.

Niedługo święta. Być może będziemy już wtedy "rodziną na swoim". Tymczasem trzymajcie kciuki :)

sobota, 31 lipca 2010

Zauważyliście pewnie po prawej stronie nowy boks. Założyłem nam stronę na Facebooku. Jeśli chcecie, po kliknięciu w "Lubię to" będziecie z nami w częstszym kontakcie. Na Facebooku będziemy publikować krótsze rzeczy, za to częściej :)

niedziela, 25 lipca 2010

Jakoś tak się złożyło, że w ciągu 2 tygodni cała nasza trójka pojawiła się w telewizji. Niedługo wejdzie nam to w nawyk ;)

O zabawnym przypadku, który stał u źródła zaproszenia mnie do TVN już pisałem. Nagranie możecie obejrzeć tutaj (trzeba kliknąć w miniaturkę podpisaną "Sarah Blasko"): http://orangewarsawfestival.tvn.pl/multimedia

Sebastian Umiński i Tomasz Żąda

Z kolei Kacpra i Dorotkę umieszczono w materiale, gdy pewnego razu wybrali się do bemowskiego Klubu Mam. Lokalna telewizja pojawiła się tam niespodziewanie, aby sfilmować przekazanie lodówki ufundowanej przez sponsora, który w ten sposób postanowił wesprzeć klub. Swoją drogą: redaktorka tak udramatyzowała finalną relację, że same mamy były zdziwione. Wbrew opisowi z reportażu radzą sobie świetnie i ciągle "oswajają" otrzymany od władz dzielnicy lokal. Co nie oznacza, że nie ucieszyły się z prezentu.

Kacper i Dorotka nie mówią nic, za to są żywą wizytówką, że klub daje wiele radości. Zobaczcie sami (oglądać od 06:35 minuty): 
http://www.tvp.pl/warszawa/informacyjne/kurier-warszawski/wideo/21072010/2155155

Kacper i Dorotka w TVP Warszawa

http://www.tvp.pl/warszawa/informacyjne/kurier-warszawski/wideo/21072010/2155155
(oglądać od 06:35 minuty)
środa, 07 lipca 2010

Zadzwonili do mnie z TVN z propozycją wystąpienia w programie. Nagranie było wczoraj, natomiast zobaczyć i posłuchać możecie mnie już w sobotę. Jak do tego doszło? Cała historia wiąże się ściśle z tym blogiem.

Napisałem tu niedawno o Sarze Blasko. Wokalistka już niedługo może wystąpić w Warszawie, więc producenci specjalnego programu „Orange Warsaw Festival – odliczanie” poświęconego zbliżającemu się festiwalowi poszukiwali osób, które wypowiedzą się na jej temat. Ja wystąpiłem w roli fana, a dziennikarz muzyczny Trójki Tomasz Żąda w roli krytyka. Było miło i zabawnie, a ja mogłem opowiedzieć również o fascynacji Kacpra teledyskami Sary. Często każe je sobie włączać i może je w kółko oglądać!

Emisja programu o Sarze Blasko z moim udziałem już w tę sobotę o 11:25 w TVN, powtórka w niedzielę o 15.40. Ja nie obejrzę, bo będę wtedy nad morzem, więc oglądajcie za mnie ;)

Seba i prowadzący: Weronika Wawrzkowicz, Wojciech Jermakow

Organizatorzy Orange Warsaw Festival zorganizowali konkurs sms-owy: z dziesiątki wykonawców wybierana jest finałowa trójka, która wystąpi na festiwalu. Tylko jeden artysta zgarnie statuetkę Wow! Music Award. Informacje o artystach i o tym jak na nich głosować możecie znaleźć tutaj: http://orangewarsawfestival.tvn.pl/contest. Ja chciałbym zobaczyć Sarę na żywo, więc nawet wyślę SMSa :)

niedziela, 20 czerwca 2010

Wybraliśmy się przedwczoraj do fryzjera i po raz pierwszy wzięliśmy tam Kacpra. Włosy obcinane miał już wielokrotnie, ale zawsze w domu. Zrobiła się z tego cała wyprawa...

Gdy doszliśmy na miejsce, zaczął być podejrzliwy, bał się wejść i nawet trochę popłakał. Przygotowywaliśmy go już od poprzedniego dnia: że to fajnie, nic nie boli itd. Specjalnie umówiliśmy się wcześniej z fryzjerką, że najpierw siadamy na fotel my (ja strzyżenie, Dorotka tylko podcięcie grzywki). To nasz najblizszy osiedlowy salon, z którego oboje korzystamy, więc wiedzieliśmy, że są przygotowani na małe dzieci.

Kacper oglądał, jak fryzjerka obcina nas, oswoił się też w międzyczasie ze specjalnym krzesełkiem z kierownicą. Gdy przyszła jego kolej najbardziej bał się pelerynki (choć specjalna, dziecięca ze zwierzątkami), więc zamiast fryzjerki musiała założyć mu ją Dorotka. Samo obcinanie nawet mu się podobało i poszło bardzo sprawnie. Być może bardziej by się bał maszynki, ale wystarczyły nożyczki. Na koniec dostał jeszcze od pani fryzerki dwie zabawki.

Efekt: Kacper wygląda jak człowiek i wydaje się przekonany do kolejnych wizyt, Dorotka nie będzie też musiała męczyć się z obcinaniem go w domu. A nasza ocena zaprzyjaźnionego salonu bardzo wzrosła.

niedziela, 16 maja 2010

Czas najwyższy się odezwać i napisać. Dopełniam miłego obowiązku. Pada deszcz, więc zrezygnowaliśmy dzisiaj z rowerowej wycieczki, Dorotka pojechała z Justyną na wystawę ilustracji, a Kacper grzecznie bawi się samochodami w wybudowanym z tatą miasteczku z klocków. Do opisania mam tyle, że nie wiem, od czego zacząć...

Skąd ta długa przerwa? Powodów jest wiele:
1. ewidentny brak czasu na aktywności, które wykraczają poza sferę obowiązków rodzinnych lub zawodowych;
2. wszystko toczy się tak szybko, że formuła bloga nie wystarcza - za dużo zachodu, by napisać notkę ad hoc, blog lepiej nadaje się na podsumowania, syntezy, refleksje;
3. z powyższego powodu dużo publikuję na Facebooku, który zaczął kanibalizować inne narzędzia, bo ma mnóstwo ułatwień, sprawiających, że publikacja na nim filmu lub zdjęć zajmuje sekundy;
4. wiosna przyszła i nie ma co siedzieć wieczorami przy komputerze - lepiej wyskoczyć na spacer lub na rower :)

Nie pisałem nic od marca, więc zacznę od Wielkanocy. Spędziliśmy ją przemiło w Ząbkowicach. Tym milej, że wziąłem urlop przed i po, więc mieliśmy wystarczająco dużo czasu, by uczestniczyć w Triduum oraz wypocząć w same święta.

Kacper miał frajdę ze świątecznych przygotowań: wspólnie z dziadkami robił pisanki i ozdoby świąteczne, piekł z babcią ciasta, szykował stół, przygotowywał własny koszyk ze święconką. Wreszcie jest w takim wieku, że docenia tradycyjne zwyczaje i zabawy. Kto potrafi je najlepiej docenić, jeśli nie dzieci?

Ilekroć przyjeżdżamy do Ząbkowic, obowiązkowym punktem programu jest wypad w góry i do wrocławskiego aquaparku. Tak było i tym razem. Wyskoczyliśmy na Szczeliniec, do zamku Książ, na forty w Srebrnej Górze. Tradycyjnie już świetnie bawiliśmy się we Wrocławskim Parku Wodnym - wg nas to najlepiej dostosowany dla maluchów basen w Polsce. Poniżej trochę zdjęć z całych świąt i wspomnianych wypraw.

Święta i wyprawy okołoWielkanocne 2010

W międzyczasie rozbił się samolot w Smoleńsku i wszyscy żyli tylko tym. Dobrze, że są dzieci, bo wnoszą odrobinę normalności do życia i pozwalają oderwać się od masowej histerii. Świętowaliśmy więc urodziny Ignacego, wybraliśmy się do zoo. Udało nam się spotkać z Kamilą i Markiem, którzy przyjechali z Poznania, aby dostać się do Pałacu Prezydenckiego i uczcić ofiary katastrofy. Niezależnie od okazji - możliwość spotkania: bezcenna.

Nie ukrywam, że nie podzielałem powszechnej egzaltacji, jednak w sobotę 17 kwietnia zjawiliśmy się na uroczystościach żałobnych na Placu Piłsudskiego. Także z tego miejsca jest trochę zdjęć dokumentujących Rzeczpospolitą żałobną...

kwiecień 2010

Jakoś w ferworze tych wszystkich wydarzeń zginęło nam świętowanie rocznicy ślubu. 5 lat minęło, dziś należałoby je opisać raczej prozą niż wierszem, choć w żadnym wypadku nie jest to proza życia :) Trudne ale i pozytywne jest to, że ciągle nawzajem uczymy się siebie. A niedługo wybieramy się na wesele, na którym wreszcie planujemy potańczyć. W tańcu zawsze zakochujemy się w sobie...

I przyszedł maj, słońce i nowe siły. Pożytkujemy je na częstsze spacery i wypady na rower. Najbardziej zaskakujące jest to, że chce mi się :) Kupiliśmy pierwszy rower i kask Kacprowi, przymocowaliśmy też specjalny fotelik na naszych rowerach. Kacper rośnie, mądrzeje, zaczyna obsługiwać komputer i dużo rozmawia. Myślimy już o przedszkolu dla niego.

maj 2010

I to tyle. Za chwilę napiszę coś więcej. Może uda mi się też sensownie zintegrować bloga z Facebookiem, wtedy na bieżąco dałoby się tu publikować to, co angażuje nas na co dzień.

czwartek, 31 grudnia 2009

Tym razem święta z rodziną Dorotki. Wigilię spędziliśmy w Lucieniu, gdzie ciocia Ala z wujkiem Jankiem i Elizą prowadzą restaurację "Pokusa" (pozdrawiam ich gorąco, bo to nasi wierni czytelnicy!). W pierwszy dzień świąt pojechaliśmy do moich teściów i 2 dni spędziliśmy w okolicach Żyrardowa. Wreszcie wróciliśmy do Warszawy, żeby nacieszyć się trochę domem i wspólnym - tak rzadkim - wolnym czasem.

Kacper szaleje na sankach, budujemy bałwany - zima została przez nas doceniona. Poniżej wrzucamy zbiór zimowych fotek, które dobitnie to pokazują.

Boże Narodzenie 2009

Sylwestra spędzimy w Warszawie na "domówce" - przyjeżdżają nasi lubelscy znajomi z czasów studiów i Teatru ITP. Kacper idzie z nami. Założę się, że nie pójdzie spać przed północą :)

Wszystkim życzymy super zabawy! Do zobaczenia w 2010 roku.

niedziela, 20 grudnia 2009

Na szczęście generalnie nas ominęła, jednak w sobotę wybraliśmy się do Wola Parku.

Kacper zachowywał się rozważnie, oglądał świąteczne wystawy, ale nie miał świątecznego szaleństwa w oczach. Wybrał sobie prezent pod choinkę, pooglądał zabawki, pochodził po sklepach. Dał się skusić tylko Garfieldowi, ale w końcu idą święta, więc człowiekowi należy się chwila przyjemności. Generalnie wyszedł z tych zakupów z twarzą i nie ma sobie nic do zarzucenia. Wybierze się jeszcze po choinkę i tegoroczne świąteczne zakupy będzie można odfajkować :)

zakupy przedświąteczne

zakupy przedświąteczne

zakupy przedświąteczne

zakupy przedświąteczne

zakupy przedświąteczne

zakupy przedświąteczne

zakupy przedświąteczne

zakupy przedświąteczne

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6

Na bieżąco

Najnowsze zdjęcia

Najnowsze video

Warto posłuchać


Gotye "Somebody that I used to know"


Sarah Blasko "No turning back"


Charlie Winston "I love your smile"


Pomplamoose "September"


Sia "Soon we'll be found"


Skopiuj CSS