Dorota Umińska, Sebastian Umiński. I mały Kacper, i jeszcze mniejszy Leo. Na tym blogu znajdziesz to, czym żyjemy: naszą pracę, nasze podróże, muzykę, której słuchamy, ulubione książki i filmy... Dzielimy się wszystkim, co nas cieszy i fascynuje. Opisujemy ciekawe wydarzenia w Warszawie. I jak zwykle: zapraszamy do nas na kawę.
środa, 30 września 2009

Normalnie tworzy się je w programach graficznych (statyczne) lub we Flashu (animowane). Potrzebna jest znajomość narzędzi i programu/ów.

Jednak dla tych, którzy potrzebują stworzyć prosty baner na własne potrzeby polecam kilka prostych narzędzi. Z jednej strony nie dają wielu możliwości, z drugiej - są darmowe, proste i pozwalają nawet laikowi stworzyć baner w 10 minut.

Najpierw 2 aplikacje, pozwalające tworzyć banery statyczne: nie potrzeba żadnego programu, bo to narzędzia dostępne online.

Kingstyles com - trochę lepszy i bardziej elastyczny
http://kingstyles.com/

banner zrobiony na Kingstyles.com

Onlinebannergenerator.com - dużo clipartów, ale mało możliwości modyfikacji elementów
http://onlinebannergenerator.com/

banner zrobiony na onlinebannergenerator.com

Dla tych, którzy chcieliby zrobić coś we flashu, polecam proste programiki do ściągnięcia:

Flax - programik do tworzenia animowanych napisów
http://www.instalki.pl/programy/download/flash/FlaX.php

SoThink SWF Easy - bardziej zaawansowany: pomoże stworzyć efektowną galerię foto, banner, animowany przycisk
http://www.instalki.pl/programy/download/flash/Sothink_SWF_Easy.php

Jeśli ktoś ma jednak większe oczekiwania, jako dobry manager polecam pomoc mojej żony. Już nie za darmo oczywiście. W końcu z czegoś trzeba żyć :-)

piątek, 25 września 2009

Kilka godzin temu o 18.40 w hali Dworca Centralnego w Warszawie odbył się flashmob: z głośników popłynęły dźwięki “Let’s twist again”, a zgromadzone osoby zaczęły tańczyć twista.

Niestety, wydarzeniu daleko było do spontaniczności, która jest istotą flashmobów. Krążący tu i tam fotografowie, ustawione kamery i dziennikarze przeprowadzający wywiady z organizatorami mocno zepsuli cały efekt.

Żeby zrozumieć na czym polega ta zabawa, lepiej obejrzyjcie naprawdę najlepsze flashmoby:
T-Mobile dance
Strzelanina w Starym Browarze
Zamrożony dworzec w Nowym Jorku

czwartek, 24 września 2009

Spodoba wam się. Tytuł wyjaśnia się pod koniec filmu. Dzięki Sylwkowi Laskowskiemu za podsunięcie tego. Rzeczywiście, trudno się nie wzruszyć... "My Redeemer lives":

środa, 23 września 2009

Po notce Trudno czekać rozgorzała w komentarzach dyskusja. Doceniam, bo nie każdy musi się ze mną zgadzać. Ja oburzam się na coś, inni oburzają się na mnie. Pewnie wzajemnie się nie przekonamy, jednak dyskusja zawsze jest krokiem naprzód.

Ponieważ jednym z komentarzy był link, który rozsypywał wygląd strony, uczciwie przeklejam go tu, bo z komentarzy musiałem go usunąć:
www.franciszkanska3.pl/247/czy_mozna_razem_mieszkac_przed_slubem,504.html

Pogląd prezentowany w tej wypowiedzi stoi po skrajnie przeciwnej stronie skali niż mój tekst. Każdy z punktów jest poglądem autorów (Kasia i Tomek Jarosz), dość arbitralnym. Tę samą arbitralność zarzucił mi kk w moich sądach. Cóż, prywatne zdanie autorów artykułu vs. prywatne zdanie autora tego bloga.

Szkoda, że dyskutujemy nie o clou całej sprawy. Czy można uznać za grzech mieszkanie razem ludzi, którzy nie są małżeństwem? Czy można ich za to nie rozgrzeszyć u spowiedzi?

Jeśli tak, przyznaję się do mieszkania wspólnie z dwoma facetami na studiach, następnie z 2 facetami i 4 kobietami na kolejnej stancji, na końcu w jednym mieszkaniu z koleżanką i własną dziewczyną.

Idąc za myślą autorów, prawdopodobnie przez cały czas kusił mnie seks grupowy i skłonności homoseksualne. Nie wiem, jak skończyłem studia, bo ciągłe pokusy seksualne powinny mi to uniemożliwić. Należało zostać z rodzicami i prosto od nich wprowadzić się po ślubie do naszego aktualnego mieszkania. A Dorotki powinienem mieć już dawno dość, bo z powodu wspólnego mieszkania mieliśmy podobno - jeszcze przed ślubem - zachowywać się, cytuję: "jak stare dobre małżeństwo - w tym negatywnym znaczeniu"...

Przepraszam, nie lubię świętoszkowatego pitolenia i niespójnej argumentacji.

Podkreślam: nie o kwestii mieszkania razem pisałem, lecz o tym, czy mieszkanie razem chłopaka i dziewczyny można samo w sobie uznać za grzech.

P.S. Postronnym czytelnikom winien jestem wyjaśnienie, że mam wielu głęboko wierzących przyjaciół katolików, a bloga czyta także moja rodzina. Emocjonalna dyskusja na tematy światopoglądowe to nasza specjalność :-)

poniedziałek, 21 września 2009

Nie pozwalaj mi się dotykać
zbyt często,
bo zakocham się w zagłębieniu twojej szyi
i w przyspieszonym oddechu
szumiącym mi w głowie,
w twoich włosach, gdy spadają mi na twarz
jak aureola pochylona nade mną.
Przerwij pielgrzymkę moich palców
przez pustynię twojej skóry
umieram z pragnienia twoich ust.

niedziela, 20 września 2009

Obiecałem sobie, że zamiast rzucać gromy, napiszę pozytywnie. Więc się pilnuję. Choć oburzająca była dla mnie opowieść koleżanki, która u spowiedzi nie dostała rozgrzeszenia. Dlaczego? Bo ma w sobie więcej szczerości niż wiele osób i trzyma się swoich zasad.

Od jakiegoś czasu wspólnie ze swoim chłopakiem (moim zdaniem to rewelacyjny facet) wynajmuje mieszkanie. I czeka, bo jeszcze się nie zaręczyli, a wiedzą, że nawet gdyby, to ślub będą planować za ok. 3 lata. Na co czeka? Na seks, na noc poślubną. Czeka ze sobą ona, czeka on. Uważają, że warto.

I co się stało w konfesjonale? Powiedziała, że razem mieszkają. Za to właśnie nie dostała rozgrzeszenia. Nie za żaden grzech, nie za zatwardziałość i brak gotowości poprawy. Za podejrzenie księdza, który nawet nie pofatygował się, żeby naprawdę wypytać o całą sytuację. Pozostawiam to bez dalszego komentarza, bo nie udałoby mi się utrzymać pozytywnego tonu. Skwituję to tylko tak: rozumiem, dlaczego niektórzy ludzie nie chcą mieć wiele wspólnego z Kościołem, skoro nawet głęboko wierzących katolików niektórzy księża - jakby specjalnie - odstraszają. A koleżanka mogłaby się już zniechęcić i złamać, bo z perspektywy jej bycia w Kościele najwyraźniej różnicy nie ma...

Aż mi miło, gdy widzę wspomnianych znajomych, bo ja też uważam, że warto czekać. Nam się udało przecież i seks z Dorotką daje mi wielką radość. Tym większą, że to moja piękna żona, a ja jestem jej ukochanym mężem. Odkryliśmy swoje ciała wtedy, gdy byliśmy pewni, że do końca życia będziemy dla siebie jedyni. Wspaniale jest kochać się z kobietą, o której wiesz, że to właśnie miłość twojego życia. Zdobyta na zawsze i z wzajemnością.

Ktoś użył argumentu "zgorszenia". Że niby mieszkając razem gorszą, choćby nic więcej nie robili. Ja też mieszkałem z Dorotką na studiach. Był to czas bardzo nam potrzebny. Zgorszyliśmy kogoś? Jakoś nie słyszałem. Za to dla tych, którzy wiedzą, że czekasz, możesz być świadectwem, że można inaczej. Dzisiejszych ludzi nic nie gorszy. Zgorszone mogą być najwyżej stare dewotki. Ale ich na złą drogę już nie sprowadzisz i sprośne myśli raczej nie przełożą się u nich na seks ;-)

Pokusa? Raczej w romantycznych i zmysłowych sytuacjach, niż codzienno-domowych. Łatwiej o seks na lub po imprezie, w intymnych sytuacjach randkowych itd. To nie codzienne mieszkanie ze sobą może być impulsem do pójścia ze sobą do łóżka. Ludzie, którzy zaczynają ze sobą mieszkać, zazwyczaj dawno już zdecydowali, czy są parą i na jakich warunkach.

Trzymajmy kciuki za tych, którzy próbują iść pod prąd. Zwłaszcza gdy zniechęcają ich ci, którzy szczególnie powinni wspierać. Pozostaje tylko mieć nadzieję na rozsądek księży, którzy powinni być pasterzami dusz. I wszystkich naokoło, co to próbują być bardziej święci niż sam papież. Trzymajcie kciuki za tych, którzy mają odwagę czekać.

Z dedykacją (może trochę wyrwane z kontekstu) słowa cudownej piosenki Dominiki Kasprzyckiej "Zaczekam":
Dobrze jest jak jest, tu zaczekam.
Wszystkich czułych miejsc nie chcę teraz zwiedzać, po co? ...

sobota, 19 września 2009

Dziś Dorotka rozbroiła mnie. Przypomniała mi, jak jest piękna, po prostu przebierając się w nowe ciuchy. Nie muszę tu smęcić o pięknie duszy. Doceniam estetyczne piękno, nie tylko gdy jestem zakochany i nie tylko u własnej żony. Ale co poradzić, że to właśnie ona tak bardzo mi się podoba? I widocznie raczej nie przestanie :-)

W tym roku Kuba Badach wydał płytę "Obecny. Tribute to Andrzej Zaucha" z nowymi wykonaniami piosenek Zauchy. Słyszalna fascynacja twórczością Zauchy połączona z głosem Kuby i nowymi aranżacjami to niesamowita mieszanka.

Kawałek "Myśmy byli sobie pisani". Koniecznie.

Polecam inne piosenki z tej płyty do posłuchania tu.

A skoro jesteśmy przy Kubie Badachu, którego karierę muzyczną konsekwentnie śledzimy, dla przypomnienia jego najwcześniejsze dostępne nagranie z 1989 roku (słuchać od minuty 7.30, chyba, że chcecie przypomnieć sobie ówczesną festiwalową siermięgę :-). Umiejętności wokalne 12-letniego wtedy Kuby - absolutnie genialne:

 

piątek, 18 września 2009

Jeśli ktoś ma 2 łazienki w mieszkaniu, to może jedną przeznaczyć dla dziecka. Pod tym linkiem znajdziecie kilka świetnych projektów. Chociaż telewizor w jednej z projektowanych łazienek to już chyba przesada...

http://www.home-designing.com/2009/05/kids-bathroom-decor-ideas

wtorek, 15 września 2009
To nie żart, a żartobliwa kampania proekologiczna przeciw zużywaniu nadmiernej ilości wody.
 
Za stroną sikaj.pl: Jak podaje brazylijska organizacja SOS Mata Atlântica, każde pojedyncze spłukanie toalety pochłania nawet 12 litrów pitnej wody. W wielu rejonach świata woda pitna jest na wagę życia. Sikając codziennie rano pod prysznicem oszczędzasz 4 380 litrów wody pitnej rocznie :-)
 
Spot promujący akcję "Sikaj pod prysznicem":

 
A skoro przy temacie prysznica jesteśmy, małe porównanie, co robią kobiety, a co faceci pod prysznicem:

Skandynawowie mają trochę inne poczucie humoru. Nie mogłem się powstrzymać, bo to naprawdę śmieszne :-) Nagranie pochodzi ze szwedzkiej edycji "Mam talent".

poniedziałek, 14 września 2009

Czekam na to od miesięcy. Premiera światowa odbyła się 9.09.09 :-) Świetna animacja u tego reżysera nie jest zaskoczeniem. Ale scenariusz i klimat tym razem naprawdę powala.

Zobaczcie trailer. Ktoś się wybiera do kina? Ja koniecznie.

10:24, seboumi , Filmy
Link Komentarze (3) »
piątek, 11 września 2009

W mojej pracy ludzie robią i przesyłają sobie takie rzeczy. Filmik mówi o deadlinie wiszącym nad głową tego faceta. Wszystko robione techniką animacji poklatkowej:

Tą techniką robi się też reklamy :-)  

A to z innej beczki, ale też z karteczkami post-it:

Na bieżąco

Najnowsze zdjęcia

Najnowsze video

Warto posłuchać


Gotye "Somebody that I used to know"


Sarah Blasko "No turning back"


Charlie Winston "I love your smile"


Pomplamoose "September"


Sia "Soon we'll be found"


Skopiuj CSS