Dorota Umińska, Sebastian Umiński. I mały Kacper, i jeszcze mniejszy Leo. Na tym blogu znajdziesz to, czym żyjemy: naszą pracę, nasze podróże, muzykę, której słuchamy, ulubione książki i filmy... Dzielimy się wszystkim, co nas cieszy i fascynuje. Opisujemy ciekawe wydarzenia w Warszawie. I jak zwykle: zapraszamy do nas na kawę.
niedziela, 27 lipca 2008

Szliśmy aleją uśmiechając się
szczęśliwi w sobie
lecz - jeszcze wtedy - nie z siebie
Każde patrzyło na świat innymi oczyma
A zobaczyliśmy go tak samo
pięknym
Uśmiechy
od których bolą policzki
(choć uszy marzły na jesiennym wietrze)
straszyły ludzi
aż uciekali
na drugą stronę ulicy...!
w swojską szarość nieznośności
nam obcej bo kochanej

I po co było tak iść
po co marnować radość
niedocenianą
gdy mogliśmy popatrzeć na siebie nawzajem
zmieszać się bezmiernie
do głębi
Lecz tak cudownie zadziwieni
cieszyliśmy się z tego
co nie cieszy nikogo
Prócz ostrożnych radosnych przyjaciół
jak my sami

środa, 23 lipca 2008

Precz z becikowym!
To było moje zdanie od samego początku na temat pomysłów jego wprowadzenia.
Precz z becikowym!
Takie zdanie mam na temat masowej formy, w jakiej jest udzielane.
Precz z becikowym!
Bo nie otrzymują go potrzebujący w odpowiedniej wysokości, lecz wszyscy w wysokości żenującej.
Precz z becikowym!
Ktoś przydziela mi je rozrzutnie, choć nie potrzebuję z niego korzystać.

Po raz kolejny politycy dali zapomogę zamiast pomocy. Obłudą jest wyciąganie ręki po pieniądze i psioczenie później, gdy państwo wyciąga od nas kolejne podatki, które sami nazywamy wtedy złodziejskimi. Z pustego i Salomon...

Tę "pomoc" dostaje nawet rodzina z dochodami o wys. 50 tys. zł miesięcznie. Dokładnie tyle samo, ile ludzie bez środków do życia. Za "manie" dziecka... W rodzinach biednych to nierzadko inna nazwa pępkowego. Matki i dzieci często nawet nie widzą tych pieniędzy.

Już teraz widać, że nie spowodowało wzrostu urodzeń. Wg statystyk obecna liczba urodzeń była przewidywana dla okresu, gdy wyż demograficzny '81-'82 wejdzie w wiek rozrodczy. Becikowe nie zmieniło nic. To nie takie rzeczy zachęcają do starania się o dziecko. Dużo bardziej zachęcające mogą być dobra koniunktura, rynek pracy przyjazny matkom, rozsądny socjal w postaci wspierania rodziców np. w ponoszeniu wydatków na szkołę itd.

Nie jest mi potrzebne. Nie jesteśmy ubodzy. Miałbym coś brać wbrew własnemu przekonaniu? Jednak mojego unoszenia się honorem nie zrozumiała Dorotka i wielu znajomych. "Jak dają, to bierz. Bogaci też nie jesteśmy. To nie dla ciebie, tylko dla dziecka. Nie odbieraj należnych mu pieniędzy."

Dziś złożyłem wniosek o becikowe. I jest mi z tego powodu wstyd.

poniedziałek, 21 lipca 2008

Czasem zapomina, a nie chcę by zapomniała, nawet gdy jestem rzadkim przybyszem. Czasem nie dbam, a powinienem i chcę być troskliwym ogrodnikiem. Jaką miłość widać zza chwastów codzienności?

Będę jutro w pracy, gdy to przypadkiem przeczytasz. Zawsze i do końca świata: kocham cię, Dorotko...

Ty w moich oczach

Powiedzieli
że tylko kobiety
piszą wiersze o miłości
Napisałaś cały tomik w mojej głowie
i tylko ciągle nie nadążam
z przepisywaniem go na papier

poniedziałek, 14 lipca 2008

Wierzę w ewolucję. To ona posuwa rozwój organizmów do przodu. Pozwala im być coraz doskonalszymi. Mam nadzieję, że mój syn podlega prawom ewolucji. Że jego geny będą wypadkową naszych. Najlepszym zestawem tego, co najlepsze we mnie i Dorotce.

Zrozumiałem pragnienie, które mają chyba wszyscy rodzice. Odczuwam to samo. Byłoby strasznie, gdyby syn był brzydszy od ojca. Czekam na chwilę, gdy okaże się, że jest ładny, przystojny. Że przerósł mnie już choćby w tym najbardziej widocznym aspekcie.

Wierzę, że ewolucja zaowocowała kimś lepszym niż ja sam. Że miłość moja i Dorotki tworzy sumę większą niż składowe części, a nasz syn to esencja dobra, którą jakoś udało się także ze mnie wycisnąć. Zrozumiałem Darwina. Pięknie jest odkryć taki proces, który zakłada, że każde pokolenie jest lepsze.

Zmieniaj się synu. Ale bądź zawsze lepszy, niż ja potrafiłem być.

Na prośbę Ani daję jej możliwość ogłoszenia na tym blogu. To apel o zaopiekowanie się Jedynką, Dwójką lub Trójką. Osobiście nie lubię kotów, ale historia jest naprawdę urocza. Zresztą - zobaczcie zdjęcia i poczytajcie.

Dziś na mszy u Dominikanów, jeden z ojców w ramach ogłoszeń parafialnych ogłosił z pełną powagą:
"- Z racji dużej popularności książki i filmu C.S. Lewisa 'Lew, czarownica i stara szafa' postanowiliśmy zmienić nasze konfesjonały. W szafie dzieją się cuda. Każdy chce wejść do szafy. Więc zapraszamy."


Wyjaśnienie: w kościele stanęły nowe zamknięte szafowe konfesjonały, a ksiądz nawiązuje do wspomnianej powieści Lewisa, w której szafa jest bramą do bajkowej krainy.

Cudowne! Za to kocham Dominikanów - walą prosto z mostu i nie boją się nie-świętych porównań. A ludzie tym chętniej chcą z nimi przebywać i rozmawiać. Bo czuć, że to normalni kolesie. Jeśli o normalnych sprawach mówią z humorem i zrozumiale, to może i warto posłuchać ich, gdy prawią o Bogu... W ten sposób kościół na Freta jest pełen na każdej mszy, a my jeździmy tam przez pół miasta. Bo normalnych księży każdy chce mieć.

Uff - tyle wrażeń w tym tygodniu! Zlał nas deszcz na spacerze, przeżyliśmy kilka burz (na szczęście w domu lub samochodzie). Dziś byliśmy też pierwszy raz na plaży - co z tego, że udawanej, nadwiślańskiej. Kacper coraz bardziej chłonie świat. I świat dopomina się o jego obecność. Daj nam świecie jeszcze trochę czasu...

Nowe fotki znajdziecie w nowym albumie Tacierzyństwo, dorzuciłem kilka także do poprzednich albumów: Kacper IV tydzień, Spacery, Kacper - spotkania. Niedługo przeorganizuję je bardziej tematycznie niż datami, bo robi się ich sporo :-)

Tacierzyństwo

Po tym, co zazwyczaj tu piszę, można by zapomnieć, że poza domowym życiem z Dorotką i zajmowaniem się Kacprem, także pracuję. Ciągle zbyt dużo, za to czasem mam się czym pochwalić.

Tym razem zapraszam do obejrzenia mojego najmłodszego, zawodowego "dziecka": jubileuszowej strony NESCAFE www.nescafe.pl. Jak widać, czasem udaje mi się pobawić na planie zdjęciowym i - wspólnie z zespołem - zrobić coś naprawdę multimedialnego. Praca nad tym projektem była wielką frajdą. Efekt najlepiej zobaczyć, jeśli posiadacie szybkie łącze internetowe. W innym wypadku nawigacja po stronie przebiega... raczej wolno. Niestety - taka jest cena wykorzystania video.

Strona powstała na zlecenie Nestle z okazji jubileuszu 70-lecia kawy NESCAFE. Opowiada o najciekawszych momentach z historii tej marki. Są wśród nich epizody z gen. Eisenhowerem, Pablo Picasso i Apollo 11 w rolach głównych.

Technicznie materiał został złożony z kilku elementów:
- video nakręconego na green screenie (inaczej green boksie, blue boksie) - dzięki nagraniu na zielonym tle, postaci można było łatwo z niego wyciąć i nałożyć na zaprojektowane tło pokoju
- rysunków pokoju
- zdjęć przedmiotów
- animacji flash, które spajają całość.

Mam nadzieję, że klimat starego gabinetu spodoba się wam. Enjoy :-)

niedziela, 06 lipca 2008
Czytałem o tym, że trzeba się wczuć w sytuację niemowlaka, w jego bezradność, ograniczone możliwości komunikowania, przerażenie wobec nowych aspektów życia. Czytałem, słyszałem i wiem, że tylko płaczem może nam powiedzieć: chcę się przytulić, jestem głodny, mam mokro, boli mnie. Czasami jednak zaczynam rozumieć patologicznych rodziców. Patologicznych, czyli takich, którzy zapewne nie wytrzymali płaczu i postanowili ukarać swoje dziecko. Sam mam czasem ochotę trzepnąć Kacpra. Żeby zrozumiał. Żeby nie był złośliwy. W sytuacjach zmęczenia łatwo podejrzewać dziecko o takie intencje. A to ciągle ten sam niewinny i absolutnie spontaniczny mały człowiek pozbawiony ukrytych celów. Niecierpliwy ze mnie ojciec...
sobota, 05 lipca 2008

Wierzcie mi, Ahmeda znają już niemal wszyscy. Słowa "Silence! I'll kill you!" padają wśród moich znajomych w przeróżnych sytuacjach. Poznajcie ich martwego autora :-)

Na bieżąco

Najnowsze zdjęcia

Najnowsze video

Warto posłuchać


Gotye "Somebody that I used to know"


Sarah Blasko "No turning back"


Charlie Winston "I love your smile"


Pomplamoose "September"


Sia "Soon we'll be found"


Skopiuj CSS