Dorota Umińska, Sebastian Umiński. I mały Kacper, i jeszcze mniejszy Leo. Na tym blogu znajdziesz to, czym żyjemy: naszą pracę, nasze podróże, muzykę, której słuchamy, ulubione książki i filmy... Dzielimy się wszystkim, co nas cieszy i fascynuje. Opisujemy ciekawe wydarzenia w Warszawie. I jak zwykle: zapraszamy do nas na kawę.
środa, 18 listopada 2009

3 lata prowadzenia tego bloga za nami, 70 osób dziennie czytających go. Jednak mam kolejny kryzys twórczy i ponownie zastanawiam się nad formułą tego, co piszę. Bo też gdybym chciał jakoś nazwać tego bloga, zaszufadkować go, byłoby trudno. Może to i dobrze, ale nienazwane jest czasem nijakie, mało wyraziste. Jak w powieściach fantasy: imię lub nazwa stworzenia określa je, dotyka jego istoty. Może więc przez wykluczenie: czym nie jest ten blog?

Nie jest regularną relacją, dziennikiem. Częstotliwość wpisów bardziej odzwierciedla to, jak często mam chwilę czasu na pisanie albo jest miarą ilości ciekawych wydarzeń. Jednak to nieregularność jest tu regułą i wielokrotnie nie opisuję tematów, które na to zasługują choć doczekałyby się swojego miejsca, gdyby zdarzyły się w bardziej odpowiednim czasie. Później trudno jest wracać i temat ginie w mrokach mojej własnej niepamięci. Ile takich było? Z całą pewnością wiele.

Na pewno nie jest po prostu rodzinnym pamiętnikiem. Ostatnio przejrzałem kilka wpisów wstecz i dopiero daleko w dole znalazłem jakiś mówiący o naszych rodzinnych sprawach. Nie potrafię narzucić sobie dyscypliny w tym względzie, ale i nie chcę. Zanudziłbym was (i zwłaszcza siebie) pisząc tylko o naszych rodzinnych wyjazdach, postępach Kacpra itd. Choć w zamierzeniu blog ten wcale nie mówi o mnie i nie tylko ja jestem jego autorem. To taka nasza rodzinna przestrzeń, odzwierciedlenie naszych ulubionych klimatów i frapujących nas dyskusji.

Gdyby był poświęcony filmom i muzyce, prawdopodobnie mógłby mieć status przewodnika kulturalnego. Ale po pierwsze: raczej nie ufałbym sobie jako krytykowi, po drugie: rozrzut propozycji jest spory, choć pewnie obliczony na specyficzne gusta "bratnich dusz". I ócz. I usz ;-)

To nie moje portfolio zawodowe, lecz nie da się ukryć, że opisuję tu własne projekty, którymi - nie oszukujmy się - chcę się pochwalić. Te zajawki to przecież tematy, które zajmują mnie zawodowo w danym czasie. Dorotka mogłaby dopowiedzieć, jak bardzo mnie wtedy zajmują, ale woli pominąć to znaczącym milczeniem. Moja praca wchodzi nam z butami w codzienność i jakoś nie potrafię jej tego odmówić.

Wreszcie nie jest to moja "druga strona", choć wywnętrzniam się tu czasem na potęgę lub nawet publikuję własną grafomańską poezję erotyczną, powodując posądzenie o iście przesadny ekshibicjonizm. Co zrobić, kiedyś ulegając nastrojom pisałem wiersze, dziś bloga. I tylko potrzeba wywnętrzniania się najwyraźniej pozostała.

Nazwijmy więc tę kategorię: urywki z życia relacjonowane z niespokojnej perspektywy i niestałych punktów widzenia. Trochę rodziny, trochę pracy, sporo fascynacji i krztyna oburzenia. Tacy dziwni Umińscy od 3 lat, co najwyraźniej dziwni być nie przestaną, bo i autor jakoś nie normalnieje.

Może się wypowiecie? Dlaczego wy właściwie czytacie tego bloga? Które treści ignorujecie, a po jakie tu wracacie? Co mógłbym napisać wam w prezencie, w ramach urodzinowego toastu? Czego pisać już waszym zdaniem nie powinienem? (raczej nie obiecuję, że się zastosuję, ale krytykę mężnie przyjmę ;-) Sto lat, sto lat, można zgłaszać życzenia.

wtorek, 17 listopada 2009

Jest już pierwsza, gorąca relacja z koncertu na stronie www.operakoncert.pl. To na razie na świeżo dla tych wszystkich, którzy nie mogli obejrzeć go online. 

Wystartowaliśmy z lekkim opóźnieniem i cały zespół zagrał. Najważniejsze, że udało nam się pokonać główne wyzwanie: na żywo muzyka była idealnie zsynchronizowana! Padliśmy jednak ofiarą własnego sukcesu, bo w jednej z lokalizacji użytkownicy, którzy chcieli zobaczyć koncert przeciążyli łącze...

Na żywo w różnych punktach miasta oglądało nas kilkaset osób. W Internecie jeszcze więcej. W obsługę eventu w trakcie jego trwania zaangażowanych było 48 osób. W przygotowaniach brało udział ok. 70. Wydarzenie rejestrowaliśmy 9 kamerami, w wybranych lokalizacjach transmisję pokazywaliśmy na 17 ekranach LCD. Kilkanaście portali, 3 stacje radiowe i co najmniej 1 telewizja relacjonowały to wydarzenie.

Sukces niemal pełny, satysfakcja ogromna, bo było to pierwsze takie przedsięwzięcie w Polsce. Wkrótce opublikujemy film "making of", który pokaże koncert i jego organizację z wielu innych perspektyw.

piątek, 13 listopada 2009

Przygotowania dobiegają końca, więc zapraszam do udziału w wydarzeniu, którego organizacja pochłania mnie przez ostatni miesiąc. Odwołałem z jego powodu mój wyjazd do Lublina na premierę ITP. W TVP, gdy usłyszeli o całym pomyśle, powiedzieli "O k...!". Między innymi za możliwość realizowania takich projektów kocham moją pracę :)

Trzymajcie kciuki i oglądajcie na żywo wydarzenie, które nazwaliśmy "Kurt Weill podzielony".

Kurt Weill podzielony

15 listopada o godz. 13:00 muzyka oparta na balecie Kurt Weill zostanie podzielona na 4 sekcje i rozproszona po Warszawie. Muzycy zagrają na żywo i to w 4 różnych miejscach jednocześnie. Tylko dzięki najnowszej technologii będzie można zobaczyć, jak wszystko łączy się w całość lub wybrać odsłuch samodzielnie wybranej sekcji.

Wejdź o 13:00 na www.operakoncert.pl i zobacz całe wydarzenie on-line.

Miejsca, w których grają muzycy, jako poszczególne partie jednego zespołu:
• Cocktail Bar Confashion ul. Moliera 2/4
• Dworzec Centralny PKP w Warszawie, Hala Główna
• Recepcja klubu Holmes Place w hotelu Hilton (IV piętro), ul. Grzybowska 63
• Salon Sony Style, C. H. Arkadia (II piętro)

A my ich tam nagrywamy, filmujemy, transmitujemy do internetu i pokazujemy na żywo jako jeden koncert. Czegoś takiego jeszcze w Polsce nie było! Zapraszam.

01:37, seboumi
Link Komentarze (1) »
piątek, 06 listopada 2009

Kocham odkrywać takie rzeczy. Kalifornijski duet Pomplamoose to Jack Conte i Nataly Dawn, którzy grają wspólnie od roku. Aż miło zobaczyć i usłyszeć, jak w domowym studio zastępują cały zespół i wykorzystują wszystko, co tylko się da: instrumenty, konwencje, narzędzia wizualne. Pracowitość i świetne pomysły widoczne są w każdej sekundzie tych nagrań. Ale chyba najbardziej podoba mi się ich naturalność i bezpretensjonalność. Koniecznie!





poniedziałek, 02 listopada 2009

Kacper najszybciej łapie skojarzenia związane ze zwierzętami. Ma obecnie fazę na uczenie się zwierzątek, choć woli określać je dźwiękonaśladowczo: kotek to "niau", ptaszek "kra", a kura "ko ko". Wszędzie, gdzie widzi te zwierzątka - w filmach, na ilustracjach, na ulicy - dźwiękonaśladowczo je nazywa.

Zagadka: gdy spostrzegł kartę Inteligo, odkrywczo krzyknął "Chr chr"! Jakie zwierzątko zobaczył?

karta Inteligo

Na bieżąco

Najnowsze zdjęcia

Najnowsze video

Warto posłuchać


Gotye "Somebody that I used to know"


Sarah Blasko "No turning back"


Charlie Winston "I love your smile"


Pomplamoose "September"


Sia "Soon we'll be found"


Skopiuj CSS