Dorota Umińska, Sebastian Umiński. I mały Kacper, i jeszcze mniejszy Leo. Na tym blogu znajdziesz to, czym żyjemy: naszą pracę, nasze podróże, muzykę, której słuchamy, ulubione książki i filmy... Dzielimy się wszystkim, co nas cieszy i fascynuje. Opisujemy ciekawe wydarzenia w Warszawie. I jak zwykle: zapraszamy do nas na kawę.
sobota, 29 listopada 2008
Kto ogląda program "Mam talent" zwrócił pewnie uwagę na zespół acapella Audiofeels. O nich jeszcze pewnie napiszę. Wypada jednak zacząć od tych, którzy spopularyzowali w mediach gatunek muzyki zwany vocal play.

Łotewska grupa wokalna Cosmos w piosence, którą bardzo lubię. Niesamowite nagranie. Oryginał zbladł przy nim.

 
 
Strona zespołu: http://www.vocalgroupcosmos.com/

Było coś dla kobiet, czas na męskie ciuchy. Znalazłem parę stron i 2 dość fajne blogi. Specyficzne, ale można z nich wyciągnąć coś dla siebie.

TrzeciObieg.pl - "niezależny blog trendspottingowy skierowany do ludzi zainteresowanych szeroko pojętym stylem - zarówno w architekturze, modzie, jak i w kuchni, czy warsztacie". Co się za tym kryje? Moda typu street i popular mainstream, czyli generalnie "lansiarskie marki". Dla lansiarzy i gimnazjalistów - jak znalazł.

manfashion.blox.pl - męski lans, moda na ulicy. Bardzo różnorodne propozycje zestawów dla facetów. Właściwie pełne spektrum. Każdy znajdzie coś w swoim klimacie. Przezabawne porady w stylu "Jak ubierać się niczym Justin Timberlake" dodają całej historii szczypty śmiechu.

magazyner.pl - męski magazyn o zakupach. Najbardziej różnorodny. Na uwagę zasługuje seria artykułów o trendach w modzie męskiej.

Z ciekawostek: dyskusja o facetach i secondhandach. Osobiście nie chodzę, choć lubię takie wyszperane ciuchy.

Kto mnie zna, wie, że nie jestem chodzącym stylem. Czasem jednak dobrze jest być lepiej ubranym facetem. U mnie na chwilę obecną faza raczej na styl uliczny (bluzy z kapturem, grafficiarskie koszulki, trampki). Jednak przed nami zimne miesiące i trzeba pomyśleć raczej o fajnych swetrach, szalikach... Do sklepów, mości panowie ;-)

wtorek, 25 listopada 2008

Takie marzenie chłopców wychowanych we współczesnej kulturze. Piosenka chodzi za mną od tygodnia. Mówi o tym, że każdy z nas chciałby czasem być kimś innym. Mieć licencję, całować te wszystkie kobiety, strzelać do złych gości. Być kimś innym, być jak James Bond.

Piosenka i teledysk "I Wish I Was James Bond" zespołu Scouting For Girls.

niedziela, 23 listopada 2008

Odwiedzili nas dziś Agnieszka i Kuba. Agnieszki nie widzieliśmy dobre pół roku, Kubę dziś poznaliśmy. Jak to dobrze spotykać się z ludźmi z tej samej bajki. Akumulatory od razu naładowane pozytywnie na kolejny tydzień. Jest was więcej, spokojnie. Znajomi i przyjaciele poruszający się w podobnych klimatach, otwarci, radośni, przyjmujący świat takim, jaki jest. Te spotkania są potrzebne, a dzieją się dość rzadko. Oczywiście dzięki temu nie powszednieją, ale brakuje ich.

Najbardziej żałuję, że tak trudno spotkać się - nie tylko w Warszawie. Ktoś tak to ostatnio podsumował: "w tygodniu łapiemy każdą chwilę odpoczynku, a wieczory są tak krótkie, że jedno spotkanie w tygodniu to już wyzwanie; nie lepiej jest w weekend, gdy zastanawiamy się, kogo z zaległych znajomych odwiedzić kosztem rodziny". Z dzieckiem to już cała wyprawa, ale możliwa. Gorzej, że Kacpra trzeba kłaść ok. 19.00 i później nigdzie już wyjść nie zdołamy. I tak zamyka się koło nadrabiania straconego czasu.

Jestem dzieckiem obecnych czasów, ale nie uznaję namiastek. Czytasz mnie właśnie, ale nie spotykamy się - i ty, i ja mamy tego świadomość. Mail? Niby więcej. Telefon? Ciągle zbyt mało czasu, a twarz za zasłoną odległości. Jeśli już uda nam się spotkać, jest to często Wizyta. Wizyta to odwiedziny, rzadka okazja, wydarzenie odświętne. Brakuje mi takich normalnych, czyli częstszych.

Przyjaźnijmy się, spotykajmy, gadajmy. Inaczej świat nas wchłonie i skaże na zapomnienie na samotnych wyspach...

sobota, 22 listopada 2008

Nasza fascynacja tańcem nie przekłada się obecnie na żadną aktywność w tym kierunku, jednak nie przemija. Może uda nam się w przyszłości zapisać na zajęcia z jazzu lub modern dance. To styl, który nas ostatnio najbardziej fascynuje.

Znalazłem kilka pięknych nagrań. Trudno się od nich oderwać:

Sylvie Guillem - Wet Woman (choreografia: Mats Ek)
Ta kobieta jest niesamowita!

Sylvie Guillem, Niklas Ek - Smoke No.2 (choreografia: Mats Ek)
Fragment pięknego duetu o oszczędnej, za to bardzo plastycznej formie.

Lalala Human Steps - Amelia
Przepiękny film z fragmentem choreografii "Amelia" w wykonaniu formacji Lalala Human Steps. Niewiarygodne...

czwartek, 20 listopada 2008
Czytając bloga Domy trafiłem na jeden z przytaczanych przez nią linków. Nazwa nic mi nie powiedziała, ale skoro Doma coś poleca... Okazało się, że Ogrudek to blog Pawła Orzechowskiego! Uśmialiśmy się z Dorotką jak norki, czytając jego dialogi z synkiem Stasiem. Szczerze polecam!
wtorek, 18 listopada 2008

Właśnie sprzeczałem się z moim bratem przez 1,5h przez telefon. Zadzwoniłem złożyć mu urodzinowe życzenia. Potem zaczęliśmy gadać o bieżących tematach, poruszyliśmy m.in. kwestię Manifestu Grudniowego dot. świąt i... uwierzycie? Kłociliśmy się tyle czasu o światopogląd, którym się różnimy. O spiskową teorię dziejów i źródła poznania, o media i Radio Maryja, o własne wybory i sądy. Trochę zepsułem Grześkowi urodzinowy wieczór. Sorry brother. Manifest był tylko iskrą, nie różnił nas, ale zainspirował do przemyśleń. I to był błąd, że się temu poddaliśmy.

Z mojego punktu widzenia to deja vu. Od lat nie jestem w stanie porozumieć się z innymi w niektórych sprawach, choć czasami mamy nawet zbieżne poglądy, a różnią nas szczegóły. Jest tak z rodziną i niektórymi znajomymi. W większości przypadków różnią nas jednak pryncypia. Czasem czuję się jak kosmita. Właściwie nie potrzebuję być rozumiany. Nie głoszę popularnych poglądów i mam tego świadomość. Jednak męczące są dyskusje, gdy - zamiast pozostać we własnych światach - próbujemy się spotkać. Męczące jest, gdy moje słowa wywołują burze.

Przestałem już wspominać o skrajnym subiektywizmie, który wyznaję. Nie chcę poruszać drażliwych tematów (choć, znając siebie, poruszam je ciągle zbyt często jak na cierpliwość moich rozmówców). Nie chcę dyskutować o religii. Nie chcę dyskutować o moralności. Nie wspominam o moich pomysłach np. na genezę praw moralnych, sposób filtrowania informacji w mediach, ludzką seksualność, źródła tworzenia się światopoglądu, pogląd nt. chorób i odporności, nieromantyczne zaprzeczanie istnieniu przeznaczenia, ostrożność co do możliwości poznania i wiele innych.

Robię się milczkiem, bo o wielu tematach lepiej szczerze nie mówić. Przez lata byłem solą w oku i czasem to wraca w niespodziewanych momentach. Nie jest miło, gdy komuś wydaje się, że zna moje intencje, a właśnie ocenił je jako wredne. Nie jest miło, gdy - nie potrafiąc wyzbyć się tonu mądrali - nie jestem w stanie uniknąć sytuacji, że ktoś uznał się za atakowanego, deprecjonowanego, gorszego. I stąd nie możemy się zbliżyć do siebie, bo nie umiemy tolerować swojej inności lub błędnie domyślamy się intencji. Czasem wystarczyłoby zatrzymać się i uznać, że się różnimy. Rzadko się to udaje.

Po co więc wywoływać wilka z lasu, skoro wystarczy milutkie pitu-pitu. I "rozmawiamy sobie", jednak mi ciąży ukrywany przed postronnymi plecak pełen samotnych niezrozumień... I tak do końca życia?

sobota, 15 listopada 2008

Listopad w pełni. Dorotka już dość zmęczona, bo ostatnio późno wracam z pracy. Kacper wieczorami jest bardzo rozdrażniony i angażujący, a ja kilka razy przyszedłem już tylko go wykąpać, wyrodny ojciec.

Cudownie jest widzieć go roześmianego. Gdy syn śmieje się na cały głos z moich żartów, czuję się taki zabawny ;-) Zazdroszczę Dorotce obserwowania go, gdy uczy się nowych rzeczy. I podziwiam ją, bo spędzanie całych dni z nim to nierzadko wyczerpujący wysiłek.

Nawet w swoje urodziny spóźniłem się bardzo. Wchodzę do domu, a tu Dorotka z Kacprem w wieczorowych strojach: ona w sukience, on w białej koszuli, wygaszone światła, tort na stole i kolacja przy świecach. Tak bardzo poprawiło mi to humor po najgorszym dniu w pracy. Ostatnio to właśnie w urodziny przytrafiają mi się niefajne historie. Na szczęście jest Dorotka. Dziękuję za super urodziny, Kochanie.

Wrzucam przy okazji kilka zdjęć: zabawnych, poważnych i smutnych. Jak to listopad...

Łzy listopadowe
czwartek, 13 listopada 2008

Wsiąkłem w "Amerykańskich bogów" (wspaniały prezent od Dorotki), choć Przemek mógłby autora nazwać "pieprzonym postmodernistą" za tę książkę. Mógłby, gdyby używał takich słów. Mój kochany szwagier życzył mi ostatnio ortodoksji, ale jakoś ciężko mi być ortodoksyjnym w czymkolwiek. Jestem dzieckiem komercyjno-postmodernistycznym i dobrze mi z tym.

Nawet nie czytając, wiedziałem od dawna, że polubię Neila Gaimana, gdy trafiałem czasami na fragmenty jego powieści. Pierwszą książką (na razie jedyną). którą przeczytałem na głos synowi był "Gwiezdny pył" tego autora. Właśnie odkryłem tez, że - niezauważenie - przeczytałem dotąd już połowę jego wszystkich powieści. Tak mi się ciągle przewija w życiu od paru lat.

I co u niego znajduję? Mieszankę rzeczywistości z nierzeczywistością. Nie fantastykę. Po prostu równorzędne wersje świata. Takie "Nad" i "Pod" funkcjonujące obok siebie na równych prawach, jak w powieści "Nigdziebądź". A najbardziej podoba mi się taka koncepcja kosmogonii i filozofii religii: wiara jako siła sprawcza. Blisko tu do Pratchetta, który w humorystyczny sposób potrafił opowiedzieć o losach bogów, gdy przestają w nich wierzyć ludzie oraz o tym, skąd bogowie i wierzenia powstają. Przewrotne, za to jakie wciągające!

Gaiman na swój własny sposób czerpie z kultury i buduje twory karykaturalne, ale tym prawdziwsze. Jego umiejętność sarkastycznego spojrzenia na świat i równoczesnego uprawdopodabniania nieprawdopodobnego urasta do rangi kunsztu. Doczytam "Amerykańskich bogów" i wezmę się za kolejne. O tak.

czwartek, 06 listopada 2008

Ogłaszam mały konkurs. Dla pierwszej osoby, która wpisze się w komentarzach mam do oddania podwójną wejściówkę na koncert. To taki prezent dla was na moje urodziny :-)

kiedy: sobota 08.11 godz. 18.00

gdzie: Studio im. Agnieszki Osieckiej, ul. Myśliwiecka 3/5/7

kto gra: AFROKOLEKTYW - polska grupa muzyczna wykonująca hip-hop z wpływami acid jazzu. Sami muzycy określają wykonywany styl muzyczny jako organiczny hip-hop jazz.

jak zdobyć wejściówkę: wpisać komentarz pod tą notką i podać swojego maila - odezwę się z informacjami.

Koncerty w Trójce mają niesamowity klimat. Szczerze polecam. Kto pierwszy ten lepszy :-)

wtorek, 04 listopada 2008

Tak sobie podróżuję po sklepach, w których nie ma serii, tylko pojedyncze sztuki. Wyrosłe ze stylu vintage, rozwinęły skrzydła w dobie powszechnego Internetu. Często tworzą na indywidualne zamówienie.Miło przynajmniej pooglądać, bo nie każdy jest na tyle odważny, by nosić ich ciuchy i akcesoria. Dla facetów jak zwykle prawie nic, więc polecam szczególnie koleżankom :-)

Sklepy i galerie niepowtarzalnych rzeczy:

twinsart.pl

www.twinsart.pl - strona i sklep duetu sióstr projektantek, właścicielek gdańskiego sklepu Hand Made. Moda vintage i fajne pomysły ciuchowe.

decobazaar.com

www.decobazaar.com - najbardziej różnorodny. Oferuje ubrania (dla niej, dla niego, dla dzieci), gadżety, akcesoria i elementy wystroju wnętrz. Bardzo godny polecenia.

stylologia.pl

www.stylologia.pl - znowu siostry, tym razem dające dużo miejsca innym projektantom. Najwięcej biżuterii, ale to chyba tylko kwestia czasu.

wylegarnia.pl

www.wylegarnia.com - czyli Wylęgarnia pojedynczych egzemplarzy. Świetne zwłaszcza maskotki dla dzieci, ale to tylko kropla w morzu kilkudziesięciu tysięcy pojedynczych egzemplarzy różnych przedmiotów.

pakamera.pl

www.pakamera.pl - dominuje biżuteria, ale są też pomysłowe rękawiczki i całkiem udane sukienki wieczorowe. Dużo ubrań i torebek.

Dlaczego to ja o tym piszę? Bo lubię oglądać piękne i oryginalne przedmioty. I takie kobiety lubię. Oryginalne, jak moja Dorotka. Pokazuję te miejsca, bo nie jestem samolubem. A kolegom tradycyjnie podsuwam jako pomysły na prezent. Sam czasem mam problem, więc wiem, że to cenna wiedza.

poniedziałek, 03 listopada 2008

Po prostu perełka. Zobaczyłem i wymiękłem. Niestety na Kacpra rozmiaru nie ma. Wiedziałem jednak, że gdzieś muszą być takie fajne ubranka.

dwustronna kurteczka

dwustronna kurteczka
kurteczka polarowa

Znalezione na: decobaazar

Tym razem klasycznie a'la poeta uliczny:
- spodnie: dżinsy z second handu
- koszula: też z second handu (marka Happy Fella)
- kaszkiet (dołożony na siłę): H&M

niedziela, 02 listopada 2008

Jeśli nie jesteś fanem tylko i wyłącznie literatury pięknej, a gazety nie wyczerpują całej reszty twojej lektury, czasem warto docenić to, co piszą blogerzy. Nazwa brzmi poważnie, a to przecież zwykli ludzie, którzy skorzystali z możliwości publicznego pisania. Kiedyś wydanie i kolportaż kosztowały, dziś można darmowo publikować w Internecie. Tak powstają miliony blogów. Wśród wielu prywatnych - czytaj: mało interesujących - są też ciekawe. Nadal prywatne, a jednak zabawniejsze, z większym polotem, bardziej uniwersalne.

Czasem odkrywam coś zupełnym przypadkiem. Niektóre czytam regularnie. Mam kilka ulubionych.  Najlepsze znane mi blogi prowadzone przez kobiety:

segritta.blox.pl - Seg ma niewyparzoną buzię, za to świetnie pisze. Całe spektrum: od "romantyczności" po feministyczne świntuszenie. Rozrywka intelektualna bez dwóch zdań. Autentyczna przyjemność czytania.

rozmawiamy.blox.pl - Anulina przytacza codzienne dialogi z ojcem swoich dzieci i nimi samymi. Ostatnio jakby obniżyła loty, ale swego czasu płakałem ze śmiechu.

zjadamyreklamy.blox.pl - Eirena publikuje i opisuje najlepsze reklamy. To nie tylko blog dla ludzi z branży. Aż miło pooglądać tak dobre i zabawne kreacje.

Na bieżąco

Najnowsze zdjęcia

Najnowsze video

Warto posłuchać


Gotye "Somebody that I used to know"


Sarah Blasko "No turning back"


Charlie Winston "I love your smile"


Pomplamoose "September"


Sia "Soon we'll be found"


Skopiuj CSS