Dorota Umińska, Sebastian Umiński. I mały Kacper, i jeszcze mniejszy Leo. Na tym blogu znajdziesz to, czym żyjemy: naszą pracę, nasze podróże, muzykę, której słuchamy, ulubione książki i filmy... Dzielimy się wszystkim, co nas cieszy i fascynuje. Opisujemy ciekawe wydarzenia w Warszawie. I jak zwykle: zapraszamy do nas na kawę.
niedziela, 22 lutego 2009

W ciągu ostatnich dwóch tygodni udało nam się zobaczyć z Surmami (Beniu, dzięki za niespodziewany obiad!), Krawczykami (wreszcie! - obiad był zapowiedziany ;-) i Justyną (przywiozła ciasto, misia i swoją osobę :-).

Nie chcę tu pisać o konsumpcji, choć ta - co właśnie zauważyłem - zdominowała powyższy opis wszystkich tych spotkań. Najważniejsze, że możemy razem porozmawiać, pośmiać się, posłuchać muzyki, planować wspólne wypady lub urlopy.

Świat jest piękniejszy, gdy oglądasz go z przyjaciółmi, prawda?

poniedziałek, 16 lutego 2009

O nie, tego już za wiele! Czy jest ktoś, kto NIE ZAUWAŻYŁ tego biało-pomarańczowego boksu po prawej stronie? Nie pochodzi ode mnie - to odgórna inicjatywa platformy blox.pl, na której piszę tego bloga. Bez uprzedzenia wprowadzili własny autopromocyjny element, który tak upiększa nasz czarny layout.

belka promocyjna Blox

Co ja na to? Otóż uciekam się do obywatelskiego szantażu. Jeśli właściciele nie zrezygnują z tak znacznej ingerencji, przeniosę bloga gdzie indziej. Z całą pewnością nie jestem jedynym blogerem, który tak zrobi, więc apeluję do właścicieli platformy Blox o chwilę zastanowienia. Rachunek zysków i strat może się szybko odwrócić i coś, co miało zachęcić większą liczbę użytkowników do korzystania z Bloxa, rozczaruje nowych i zniechęci dotychczasowych.

A wystarczyłoby zachęcić blogerów, zamiast im to narzucać. Jakiś program partnerski, promowanie blogów, które chcą promować całą platformę - proste, a jednocześnie dużo bardziej efektywne. W innym wypadku ja i mi podobni przeniesiemy się na platformy blogowe, które nie każą nam godzić naszej estetyki z tak nachalną (co z tego, że zwijaną) reklamą.

Będę czekał na odpowiedź administratorów i dam wam znać o efektach.

11.19
O, efekty są :-) Belka uległa zwinięciu. Administratorzy zobaczyli chyba całą listę komentarzy, która pojawiła się w ciągu raptem godziny.

Pojawiły się też od razu wpisy na blogach, podobne do mojego. Zacytuję jeden z nich: Blox wprowadza dyktaturę! Czyż internet nie jest wspaniały? Czuję, że nie jestem sam.

23.30
Belka zniknęła zupełnie z mojego bloga. Nie musiałem nawet grzebać w CSSie i wykonywać instrukcji, którą podsunął eskey. Dziękuję, o wielcy.

Administratorzy dyskutują obecnie z blogerami, przedstawiają harmonogram kolejnych prac. Teraz dopiero możemy powiedzieć, że jest to słuszna kolejność. Na mój gust, Blox wybrnął z sytuacji, wyciągnął wnioski i de facto przyznał blogerom słuszność: mieli na co się oburzać, pomimo dobrych chęci administratorów. Chwała tym, którzy potrafią uznać cudze racje. A ja nie muszę się przeprowadzać :-)

Kacper wyzdrowiał tydzień temu. A dziś w nocy zaczęły męczyć go znowu chorobowe objawy. Kaszle tak, jakby miał sobie płuca wypluć. Płacze z powodu zatkanego katarem nosa. Budzi się w nocy co pół godziny. Aż żal go takiego widzieć. Zdrowia synku, dużo zdrowia. A jutro z rana koniecznie do lekarza...

sobota, 14 lutego 2009

Tej pani trzeba posłuchać. Jej głos przypomina krajobraz jej rodzinnej Australii: suchy, gorący, drżący. Gdy usłyszałem jedną piosenkę w radiu, zacząłem jej szukać. Nie ja jeden. Wiele osób twierdziło, że Sia Furler spowodowała, iż ciarki chodziły im po kręgosłupie. Wystarczające polecenie?

 "Soon We'll Be Found" live

"Breath Me" (acoustic)
Kupiłem właśnie zewnętrzny dysk twardy o pojemności 1TB (1000 giga!), pendrive i kartę do telefonu - każde po 8GB pamięci. Zakupy dość konieczne i wcale nie drogie. Po swojej radości wnioskuję jedno: jestem gadżeciarzem. I dobrze mi z tym :-)
czwartek, 12 lutego 2009

Synek pożegnał mnie dziś rano nie tylko machaniem rączki, ale też całkiem wyraźnymi słowami: "Pa, pa, pa". Przez cały dzień był wg Dorotki anielsko spokojny. Gdy wróciłem, nie szalał jak zwykle i nie cieszył się na mój widok. Poważnie na mnie popatrzył i zajął się swoimi sprawami. Okazało się, że ma swoje sprawy.

Podobno w dzień Kacper wrzucił woreczek z brudną pieluszką do kosza. Dobrze, że Dorotka w porę to odkryła, bo nie był to kosz na śmieci, tylko... na pościel :-) Próby sprzątania nie były jedynym specyficznym przejawem dzisiejszego dnia. Synek cały wieczór przemieszczał się po mieszkaniu, bawił się czymś, układał zabawki. Potem "szedł" do kuchni zająć się wyciąganiem słoików z kosza, wracał poczytać swoje książki. Następnie obowiązkowe odwiedzenie komputera (czy aby poczta nie przyszła?) i krótkie sprawdzenie, czy u nas - siedzących na kanapie - wszystko w porządku.

Przy tym wszystkim zupełnie nie narzekał, jak zwykle robi to wieczorami. Poważny, spokojny chłopiec. Rozebrany do kąpieli popędził na czworaczkach do łazienki i stanął goły przy wannie, czekając, aż go do niej włożę.

Dorastasz, synku. Tylko nie poważniej zbyt szybko, bo jeszcze tyle zabawy przed nami ;-)

wtorek, 10 lutego 2009

To pierwszy z poradników, które czasem będę tu zamieszczał. Skoro już pracuję w tej branży, muszę ją trochę "odmitologizować". Zaczynam trochę od końca, ale trudno. Poniżej opisywane narzędzie nie jest żadnym wypasem. W mojej branży to tylko zabawka. Może was jednak zainteresować.

Niektórzy patrzą na mnie jak na magika, bo prowadzę bloga, mam założone galerie zdjęć i konta w serwisach z filmami. Muszę was rozczarować: teraz wszyscy to robią! Większość serwisów, które dziś znacie nie jest tworzona przez tajemniczych Administratorów. Mamy epokę tzw. "Web 2.0" czyli współuczestnictwa zwykłych użytkowników w tworzeniu treści.

Wcale nie jest tak, że nagle wszyscy nauczyli się programować. Po prostu dostali odpowiednie narzędzia np. do pisania blogów, publikowania zdjęć i filmów, a nawet tworzenia serwisów społecznościowych! Nie wszyscy wiedzą, co to jest serwis społecznościowy? Już tłumaczę. To taki serwis, który tworzy wokół siebie grupę użytkowników (czyli społeczność właśnie) i na niej się opiera. Najprostszy przykład: Nasza Klasa. Bez użytkowników ten serwis by upadł, nie miałby sensu. To zwykli ludzie dostali w nim proste możliwości pokazania się i interakcji. Bo społeczność musi się ze sobą kontaktować, np. za pomocą własnych profili, komentarzy, galerii zdjęć, tablic ogłoszeń itd.

Ty też możesz stworzyć własny mini-serwis społecznościowy. Taką możliwość stworzyli twórcy platformy www.socjum.pl , która pozwoli ci szybko i łatwo założyć coś podobnego jak www.uminscy1.socjum.pl. Stworzyłem tę stronę w minutę, a wypełniłem przykładowymi treściami w niecałą godzinę. Krok po kroku pozwolono mi wybrać, czy w serwisie ma znajdować się blog, galeria, filmy, muzyka, forum dyskusyjne, tablica ogłoszeń itd.  Możliwości jest akurat tyle, ile potrzeba. Nie przytłaczają, ale wystarczą komuś, kto jeszcze przed chwilą uważał, że to szalenie skomplikowane i nigdy się tego nie nauczy. Możesz założyć serwis ze społecznością znajomych, hobbystów, ludzi z klasy. Wtedy wystarczy ich tylko zaprosić :-)

I teraz najlepsze: twoja społeczność nie musi być bierna! Twój serwis społecznościowy nie będzie zwykłą stroną, którą tylko ty zarządzasz. Twoi znajomi na równi z tobą (jeśli im nie zabronisz tej możliwości) będą wrzucać teksty na bloga, ogłoszenia, zdjęcia, dyskutować na forum. Zobacz jak na żywo funkcjonuje to już np. TUTAJ lub TUTAJ.

Domyślnie tworzona przez ciebie strona będzie miała adres: www.cośtam.socjum.pl. Jeśli jednak masz własną - dowolną - domenę, możesz ją dołączyć i wtedy promować swój serwis adresem o przykładowej postaci: www.twojadomena.pl. O wyborze i rejestrowaniu domen napiszę następnym razem.

Mam nadzieję, że nie przynudzam. Jeśli macie jakieś pytania, śmiało. Wszyscy wiedzą, jak lubię się mądrzyć, więc na pewno odpowiem ;-)

niedziela, 08 lutego 2009

Puenta dzisiejszego kazania u Dominikanów na Freta:

"Bóg musi być dobry. Wiemy to, skoro mocą Jezusa Chrystusa uzdrowił nawet teściową św. Piotra."

Amen. Mojej teściowej zdrowia życzę :-)

piątek, 06 lutego 2009

Teatr ITP, z którego się wywodzimy, ponownie zagra w Warszawie i to dwukrotnie. Najbliższy spektakl "Opowieści papieskie" już w tę niedzielę. Z kolei "Peer Gynt" to kolejna okazja zobaczenia ich w kwietniu na deskach teatru Roma.

"Opowieści papieskie" - to historia poszukiwania śladów Wszechmocnego na ziemi. 3 aniołów (z ikony Rublowa) kroczy śladami wyznaczonymi przez Poetę. Wraz z nimi spotykamy rozterki Hioba, poznajemy duszę słowiańską, miłość dwojga ludzi - aby wreszcie móc razem zaśpiewać: "Tyś dał, Tyś wziął, Twoja jest wola i Twoja jest moc".

Mariusz Lach - reżyser wśród księży i książę wśród reżyserów ;-) - tak opowiada o genezie spektalu:
Kilka miesięcy temu, będąc na przeglądzie teatralnym poświęconym twórczości Karola Wojtyły, byłem bardzo zażenowany niskim poziomem spektakli i patetycznością wykonywania tekstów papieskich. To co tam zobaczyłem z pewnością nikogo nie zbliży ani do teatru, ani do sięgnięcia po teksty Ojca Świętego. Łatwo jednak krytykować - więc postanowiliśmy sami spróbować sił na tym niełatwym przecież polu.

Spektakl  w najbliższą niedzielę - 8 II o godz. 19.30 w Bazylice NSJ na Pradze, ul. Kawęczyńska 53.
Wstęp wolny.

Poniżej mały przedsmak (choć nie jest to moja ulubiona stylistyka muzyczna):

czwartek, 05 lutego 2009

Tytuł trochę prowokacyjny, więc od razu tłumaczę: nie imprezujemy, choć jest karnawał, jednak na brak wrażeń narzekać nie możemy. Każdego dnia wydarzają się przygody, za którymi trudno nadążyć. Ale po kolei.

Dorotka z Kacprem całe 3 tygodnie przesiedzieli w domu. Choroba nie za ostra, za to długotrwała, trzyma Kacpra do teraz. Ciągle pokasłuje, ale przynajmniej spać już może, bo go katar nie zatyka. Lekarskie wskazania, aby nie wychodzić z nim nigdzie dotknęły zwłaszcza Dorotkę, dla której brak słońca i świeżego powietrza to prawdziwa tragedia. Moja mężna (sic!) żona wytrzymała to dzielnie, korzystając co jakiś czas z mojej rzadkiej obecności, która pozwalała jej na krótkie wypady do sklepu lub apteki.

Tymczasem Kacper zaczął upodabniać się do stopnia rozwoju naszych praprzodków i niczym Homo Erectus preferuje już tylko pozycję wyprostowaną. Mam nadzieję, że na staniu na dwóch nogach się nie skończy. Jego próby artykułowania dźwięków świadczą, że ma poważne zadatki na Homo Sapiens.

Stanie przy meblach oznacza również dostęp do ich zawartości, więc komunikat "Nie wolno" zaczął być przez nas często (i bezskutecznie) używany. Póki nie zostanie on zrozumiany i przestrzegany przez naszego syna, musimy uciekać się do rozmaitych forteli: kable zasłaniamy wózkiem, komputer - krzesłem, stolik stawiamy na kanapie, a drobne przedmioty upychamy gdzie się da, poza zasięgiem Kacpra. Musimy również pilnować, żeby jego kaskaderskie próby nie skończyły się poważnymi urazami, bo wydaje się być pozbawiony samozachowawczych odruchów. Naprawdę jestem spokojniejszy od kiedy nauczył się spadać na pupę, bo wcześniej preferował upadki na tzw. "deskę", gdzie kontakt głowy z podłogą był częsty i niebezpieczny - nawet w moim odczuciu: ojca, który choroby, upadki i przeciwności uważa za niezbędne i hartujące...

Spokojne kąpiele w wannie przerodziły się w sport wyczynowy. Jeśli przypomnieć, że nawet dorosłym jest trudno ustać w wannie, wyobraźcie sobie Kacpra, który absolutnie nie chce już w niej siedzieć. Kąpiel na stojąco byłaby może OK, ale po pierwsze nie mamy kabiny prysznicowej, a po drugie wymaga ode mnie ciągłej uwagi i podtrzymywania syna, żeby nie rozbił głowy o wannę, albo się w niej nie utopił.

Pierwsze postrzyżyny już za nami! Kacper nie wygląda już uroczo (zdanie mamy) lub gogusiowato czy jak czeski piłkarz (zdanie taty). Wygląda... inaczej. Nożyczek się nie bał, ale spokojnym pacjentem również nie był. W następnej kolejności zacznie się golić i chodzić na dziewczyny, czego życzy mu tata, a mama puka się w czoło.

Dorotka chwilowo musiała zawiesić swoją obecność w coraz bardziej znanym Klubie Mam z Bemowa. Dziennikarską relację o klubie - tym razem w programie "Kawa czy herbata" - mogła obejrzeć tylko w telewizji. Swoją drogą, zastanawiam się, kiedy te matki zaczną tam wypoczywać, bo mam wrażenie, że na razie ciągle nie dają im spokoju media i komercyjne propozycje.

Ja w najbliższym czasie odbieram zaległe urlopy, więc może wreszcie gdzieś się wybierzemy. Chwilowo wiele spotkań ze znajomymi nie odbywa się z powodu chorób - naszych lub dotykających wspomnianych znajomych. Wszystkim życzymy więc zdrowia i karnawałowej aktywności.

Na koniec kilka ostatnich zdjęć, bo ciągle ktoś o nie pyta. Co jest bardzo miłe :-) Pamiętajcie, że na bieżąco pojawiają się w naszej galerii. Link do niej stale znajduje się na tym blogu po prawej stronie pod nic nie mówiącym hasłem: Nasze zdjęcia i filmy :-)

Luty 2009

Na bieżąco

Najnowsze zdjęcia

Najnowsze video

Warto posłuchać


Gotye "Somebody that I used to know"


Sarah Blasko "No turning back"


Charlie Winston "I love your smile"


Pomplamoose "September"


Sia "Soon we'll be found"


Skopiuj CSS