Dorota Umińska, Sebastian Umiński. I mały Kacper, i jeszcze mniejszy Leo. Na tym blogu znajdziesz to, czym żyjemy: naszą pracę, nasze podróże, muzykę, której słuchamy, ulubione książki i filmy... Dzielimy się wszystkim, co nas cieszy i fascynuje. Opisujemy ciekawe wydarzenia w Warszawie. I jak zwykle: zapraszamy do nas na kawę.
czwartek, 10 maja 2012

Po licznych sytuacjach i dyskusjach damsko-męskich, których jedyną konkluzją mogło być powiedzenie "mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus" dochodzę do wniosku, że rozumiemy przede wszystkim własną płeć. Być może to znak czasów, że mamy wobec siebie nawzajem zawyżone wymagania.

Kobiety muszą być silne choć trochę uległe, równocześnie kobieco piękne jak zdecydowane, godzić pracę z rodziną, a chęć własnego rozwoju i potrzeby towarzyskie z byciem ciągle panią domu. A mężczyźni powinni być empatyczni i emocjonalni, nie rezygnując z przebojowej skuteczności i gruboskórnego racjonalizmu. Spalamy się, starając się mierzyć z nieosiągalnym ideałem i wygórowanymi oczekiwaniami wpojonymi naszym życiowym towarzyszom przez kulturowe wzorce.

Taki przekaz kierujemy wtedy do swoich córek i synów, którym chcielibyśmy czasem oszczędzić losu swojej własnej płci:

Kayah "Córeczko": Córeczko, wolałabym, żebyś była chłopcem...

 

Afro Kolektyw "Niemęskie granie": Synu licz się z tym że byś był dziewczynką wolałbym, byś był kobietą wolałbym, byś był córeczką wolałbym...

wtorek, 24 stycznia 2012
piątek, 18 listopada 2011

Brakuje mi w tym roku jesiennego wypadu w góry. To chyba najmilsza forma spędzania urlopów jaką znam. Niestety Leo jeszcze nie siedzi, więc nawet noszenie go na plecach nie wchodziło w grę. Pozostaje więc cieszyć oczy wędrówkami innych. Np. filmem Klary Harden "Made in Iceland" z trekkingu po islandzkich drogach i bezdrożach... Pierwszy film to krótki teaser, drugi to pełna wersja.

niedziela, 06 listopada 2011

Trafiłem na to przypadkiem i jestem oczarowany. Kontrowersyjny projekt baletowy grupy Compagnie Marie Chouinard dotyka zarówno piękna ciała jak i jego ułomności - w tańcu i z jego powodu.

Autorką jest założycielka grupy, kanadyjska choreograf Marie Chouinard. Stosowanie akcesoriów (m.in. inwalidzkich kul)  pomogło uzyskać nietypowe figury, jednak tym sposobem gesty i ruchy - choć precyzyjne - stają się karykaturalne. Tancerze testują granice wolności fizycznej i kondycję człowieka poprzez dziwaczną, dziką choreografię. Formacja pokazała to przedstawienie w 2005r. Kontrowersyjna jest w nim nie tylko estetyka, ale i manifest na temat samego baletu: w jaki sposób jego piękno niszczy organizm, jak tancerz staje się niewolnikiem muzyki i estetyki ciała. 

Mała próbka:

A tu całe zarejestrowane przedstawienie:

part 1: http://www.youtube.com/watch?v=Y2R5Pz4T15U
part 2: http://www.youtube.com/watch?v=QGs90Pin4Vc
part 3: http://www.youtube.com/watch?v=7NCTcxyC-WU
part 4: http://www.youtube.com/watch?v=AtKd5s0zmiw

piątek, 04 listopada 2011

Na pewno za mnie: Sebastiana Umińskiego. I - nie bójmy się tego słowa - za inteligencję katolicką. Mówi za część Kościoła w Polsce, która świadomie uczestniczy w jego życiu i nie lubi traktowania wiary instrumentalnie. Mówi za ludzi otwartych, dla których "katolicki" ciągle znaczy "powszechny". Jest wreszcie głosem tych, którzy szanują innych bez względu na ich rasę, wyznanie i światopogląd. Jest głosem dialogu, nie uzurpującym sobie racji ani słuszności. Dlatego jestem z nim solidarny.

Po co owa solidarność? W ostatnich dniach kilkakrotnie wypowiedział się na drażliwe tematy:

1. Na temat Adama Darskiego "Nergala", którego obecność w programie muzycznym "The Voice of Poland" niektórzy hierarchowie (szczególnie bp Wiesław Mering) określili jako promowanie przez TVP satanizmu. Nergal jest liderem deathmetalowego zespołu Behemoth. 13 września 2007 roku, na koncercie w Gdyńskim klubie Ucho, prowokacyjnie spalił egzemplarz Biblii. To skandalista i prowokator używający na scenie satanistycznych symboli i posługujący się mrocznym wizerunkiem scenicznym. W programie "The Voice of Poland" Darski jest jurorem, wypowiada się na temat wokalnych występów uczestników. Dotąd nie powiedział na antenie nic kontrowersyjnego, nie wykorzystuje też swojego scenicznego wizerunku.

Ks. Boniecki:
"Uważam, że satanizm jest sprawą poważną, a oddanie się szatanowi zakłada wiarę w jego istnienie. Używanie imienia szatana i ludowych rekwizytów mających go wyobrażać przez ludzi deklarujących się jako niewierzący, jest prowokacją." 

"Jaka ma być nasza pozycja wobec ludzi, którzy nas nie lubią, którzy nie znoszą Kościoła, dla których Kościół jest skandalem, zgorszeniem, głupotą? (...) Gdzie jest miłość nieprzyjaciół? Gdzie jest język miłości, dobro, którym mamy zwyciężać zło?"

2. Na temat wyborczych i powyborczych postulatów Palikota  (wypowiedź w "Kropce nad i" u Moniki Olejnik):

Ks. Boniecki:
"Ja nie powiedziałbym, że to jest zło dla polityki: obecność takiego człowieka, który powiedział głośno rzeczy, które wielu ludzi tak czuje właśnie."

"Przechodzimy różne etapy kształtowania demokracji, życia w wolności, pluralizmie. Przeszliśmy szereg bardzo dramatycznych i nerwowych debat (...) To były bardzo ważne debaty, w których się, moim zdaniem, wyjaśniło wiele rzeczy. (...) W pierwszej chwili nasi wchodzą na ścianę i się denerwują, ale coś z tego zostaje." 

3. Na temat krzyża w Sejmie i mieszania religii z polityką (wypowiedź w wywiadzie dla "Wprost"):

Ks. Boniecki:
"Powieszenie tego krzyża, ukradkiem, z księdzem Popiełuszką w tle, nie było fortunne." 

"I trzeba zrozumieć – jeśli się jest katolikiem – że nie na walce o krzyż w Sejmie polega piękno Ewangelii. Jan Paweł II mówił przecież: nie chcemy przywilejów, chcemy wolności."

"Przeklerykalizowanie życia społecznego jest w obecnych czasach nie tylko niewskazane, ale i niemożliwe (...). Dzisiaj jesteśmy w świecie laickim, to rozdzielenie jest zupełnie uzasadnione i na miejscu". 

4. Na temat pluralizmu opinii (w odpowiedzi na list bp. Meringa):

Ks. Boniecki:
"Jeśli uczymy o miłości nieprzyjaciół, to chyba w konsekwencji musimy z szacunkiem traktować prawdziwych niewierzących i prawdziwych nieprzyjaciół – dopuszczając ich do głosu. Po pierwsze dlatego, że – jak mi się wydaje – tego uczy Ewangelia. Po drugie, bo być może czasem mają rację."

Ks. Adam Boniecki został - decyzją prowincjała zakonu marianów, do którego należy - obłożony czasowym zakazem wypowiadania się w mediach (poza "Tygodnikiem Powszechnym"). 

O decyzji wypowiedział się na swoim blogu Szymon Hołownia:
"Przełożonym księdza Adama argumentów widać zabrakło, zastosowali więc wobec 77-letniego kapłana z olbrzymimi zasługami dla Kościoła metodę nie tyle godną ojców, co raczej dysfunkcyjnej opiekunki do dzieci, która gdy podopieczny głosi tezy, z którymi trudno jej polemizować, każe mu się po prostu zamknąć, względnie zamyka w komórce".

"Cała ta sytuacja po raz kolejny pokazuje, że część polskiego Kościoła choruje na nieumiejętność zwyczajnej ludzkiej rozmowy."

A tak napisali o tym redaktorzy z warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej: 
"Dyscyplinując księdza Bonieckiego, [jego zwierzchnicy] wystąpili przeciwko nam wszystkim, którzy identyfikujemy się z otwartym sposobem myślenia o Kościele i świecie. Kwestionując zaś równoprawność tego myślenia, zwierzchnicy księdza Bonieckiego wystąpili nie w imieniu wewnętrznie zróżnicowanej wspólnoty, lecz w interesie jednej spośród jej frakcji."


I ja też czuję się ofiarą tej decyzji. To znaczy, że o pewnych tematach mogę jako katolik czytać i mówić tylko w jednym tytule? W pozostałych głos mają tylko radykałowie chrześcijańscy oraz agnostycy i ateiści? Przecież wszyscy jesteśmy Kościołem. Mamy prawo mówić o sprawach dla nas ważnych. Nawet jeśli nie każdy radykał - z którejkolwiek strony - się z nimi zgadza.

czwartek, 20 października 2011
wtorek, 04 października 2011

Do pisania mobilizują mnie ostatnio najlepiej muzyczne inspiracje. Tym razem jest nią Selah Sue - młodziutka Belgijka o bardzo ciekawym głosie:

Swego czasu śpiewała dużo coverów, ale pisała też własne piosenki i w marcu tego roku wydała pierwszą płytę. Jeden z kawałków znamy już z reklamy:

Podczas któregoś z festiwali zauważył ją Milow i pomógł wypłynąć na szerokie wody. Trochę też razem pośpiewali. Ich duetu bardzo miło posłuchać.

Damian Pawlukiewicz - dzięki za inspirację :)

sobota, 24 września 2011

Występ przebojowej 13-latki w amerykańskiej edycji X-Factor. Najlepsza jest jednak jej interpretacja piosenki "Mercy" oraz bezkompromisowość i energia tego wykonania:

czwartek, 08 września 2011

Facet posługuje się artystycznym pseudonimem Gotye i jest belgiem mieszkającym - jak można się było spodziewać - w... Australii :) Jak już coś mi się muzycznie podoba z szerokiej kategorii indie rock, to najczęściej okazuje się, że pochodzi właśnie stamtąd. Nie wiem z czego to wynika. Ten kontynent jakoś tak chyba nastraja ludzi.

A dziewczyna to Kimbra, nowozelandzka debiutantka o świetnym głosie, dużo ciekawszym niż np. Adele.

Ta piosenka hipnotyzuje. Doczekajcie do 1:35. A potem ten duet...

środa, 31 sierpnia 2011

Byliby po prostu kolejnymi sławami internetu: bo Jorge jest przystojnym latynosem i świetnie śpiewa, a jego córeczka Alexa to przesłodka dziewczynka. Bo słyszymy dobre piosenki.

Sęk w tym, że gdy śpiewają "home is wherever I'm with you", to mówi trochę o nich: Jorge co jakiś czas zajmuje się Alexą i jej 2-letnią siostrą po rozstaniu z żoną. Co wieczór śpiewa piosenki, które mają im dać poczucie bezpieczeństwa i pomóc poradzić sobie z sytuacją rozdarcia pomiędzy dwoma domami.

Więcej filmów tego duetu można znaleźć na ich kanale:
http://www.youtube.com/user/realitychangers

A tu artykuł o ich historii.

23:52, seboumi
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 sierpnia 2011

27 sierpnia w sobotę chrzcimy Leona. Mszę odprawi i sakramentu udzieli wujek samego zainteresowanego, co więcej - będzie to msza tylko dla nas (kościół jest malutki, więc na normalnej mszy byłoby trudno). Planujemy wspólne śpiewanie przy gitarze z towarzyszeniem wszystkich instrumentów, jakie przyniosą dzieci. Jeśli każde weźmie ze sobą jakiś instrument, będzie... interesująco :)

Zapraszamy wszystkich do kościoła św. Łukasza, ul. Górczewska 176 - zobacz na mapce

czwartek, 18 sierpnia 2011

W wielu kościołach księża mentorskim tonem przypominają o "obowiązku" niedzielnej mszy w wakacje, aby urlopowani chrześcijanie nie wzięli urlopu także od Boga. A nad morzem w Lubiatowie proboszcz robi to inaczej: od lat organizuje mszę przy plaży wieczorem i opowiada kawały.

To specjalna dodatkowa msza wieczorem dla biwakujących na pobliskim campingu, okolicznych wczasowiczów i tych, którzy wybierają się na plażę oglądać zachód słońca. Każdą taką mszę proboszcz kończy opowiedzeniem kilku dowcipów (takich zwykłych: o Jasiu, o Nowaku, o babie). Ludzie zjawiają się tłumnie: na rowerach i w klapeczkach, rozsiadają na ziemi pod sosnami na przyniesionych dmuchanych materacach i leżakach. A potem rozchodzą się z uśmiechami na twarzach.

To ciągle rzadki przykład dostosowania liturgii do kontekstu. Podobnych oczywiście jest więcej, ale to wyjątki, nie norma. Dominikanie w Warszawie organizują niedzielną mszę o 16.00, oficjalnie nazywaną "dla spacerowiczów". Nasi znajomi księża lubią podczas urlopu odprawiać na plaży przy zachodzie słońca. Na oazach wielokrotnie uczestniczyliśmy w takich mszach na szczycie góry, na kamieniach. Innym razem ołtarz urządzano na łące lub w przyczepie campingowej. Dzieciaki wielokrotnie przyznawały, że w ten sposób bliżej czuje się Boga, że brakuje im na co dzień takiego naturalnego podejścia do wiary i modlitwy.

W projektowaniu stron www i interakcji w internecie funkcjonuje popularne podejście "user centered design" czyli projektowanie zorientowane na użytkownika, dostosowujące system do jego potrzeb. Tyle lat po drugim soborze watykańskim ciągle warto przypominać, że także liturgia jest dla ludzi. Mi przypomniała o tym msza przy lubiatowskiej plaży.

22:21, seboumi
Link Komentarze (3) »

Wyrwani z dusznej Warszawy odpoczywamy nad morzem. Już pierwszego dnia z plaży wygoniła nas burza. Minęły kolejne cztery, gdy na plażę nawet się nie wybieraliśmy, bo ciągle pada lub wieje, a często i pada i wieje. Urlopowanie się nad morzem nie powinno wymagać codziennego zakładania tony ciepłych ubrań, kaloszy i kurtek.

Z drugiej strony jest to dla mnie psychiczny odpoczynek, zupełnie niezależny od pogody. Z pracy nie dzwonią tak często, zasięgu i internetu niemal brak - w ich poszukiwaniu trzeba jechać kilka kilometrów. Jestem w separacji z moją pracą i to jest OK. Tylko dzięki temu nabiorę dystansu i nowej energii na powrót.

Tymczasem można pooglądać filmy, posłuchać muzyki, porozmawiać. Na to wszystko było ostatnio za mało czasu...

22:14, seboumi
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 sierpnia 2011
Tydzień pracy przed urlopem jest zawsze najgorszy. Ale mogę teraz spokojnie popracować wieczorami bez denerwowania Dorotki. A już za tydzień: dużo książek i na plażę :)
wtorek, 02 sierpnia 2011

Cudowny sklep znalazłem! Uwielbiam odkrywać takie miejsca. Nazywa się Le Bonbon. Mieści się w Warszawie, niedaleko mojego biura. Zakochacie się w niektórych rzeczach. 

Le Bonbon

Pisała już o tym Domosfera, że Le Bonbon powstał z zamiłowania właścicielki do designu - widać to już na wstępie. Oczywiście nie wszystkie sprzęty, meble i zabawki są jej autorstwa, ale doceniam to, że wyszukała je po całym świecie. Czasem tapicerowane skórą łóżeczko lub designerski stołeczek wyglądają ekstrawagancko, ale nie mam złudzeń: to jest sklep, w którym wiele rzeczy chciałbym kupić. Nie tylko dla siebie, dla dzieci też ;)

Zobaczcie ofertę Le Bonbon. Ja jestem fanem mebli Magis i dekoracji Djeco.

Może ktoś chce się umówić na grupowe zakupy?

Strona sklepu: www.lebonbon.pl

czwartek, 28 kwietnia 2011

Urodził się 26.04, czyli dał nam jeszcze wypocząć w święta. Ale od razu po powrocie stwierdził, że dłużej czekać nie będzie. Wpadł na ten pomysł w nocy, ok. tydzień przed spodziewanym terminem. Nawet nie zdążyłem wrócić do pracy po świętach.

Drugi poród to fajna sprawa - zapytajcie Dorotkę, która przede wszystkim może się wypowiadać na ten temat ;) Generalnie: szybko, sprawnie, świadomie. I - co ważne - tym razem w szpitalu św. Zofii, gdzie każda osoba była przemiła, a położna i lekarka nie odstąpiły nas niemal na krok.

Zaraz jadę po Dorotkę i Leo do szpitala, bo już dzisiaj wychodzimy. Tymczasem przedstawiam Leona Zawodowca :)

Leon po urodzeniu
środa, 16 lutego 2011

Ale nie zamierzam pisać o zimie. Bo nie korzystamy z niej wcale: zarówno z powodu braku śniegu, jak i kolejnych chorób Kacpra oraz naszych. To jednak całkiem sympatycznie, że zima lubi dzieci :)

Dzieci w zimie wcale się nie nudzą. Zawsze można coś robić: oglądać bajki, grać w kręgle (!), fotografować, filozofować. Wszystkim tym rzeczom Kacper oddaje się z pasją. Świetnie jest go przy tym obserwować.

Zresztą, zobaczcie sami...

Luty 2011
czwartek, 30 grudnia 2010

Chcielibyście wyjechać za granicę z dziećmi, ale obawiacie się chorób, niewygód i trudności z aklimatyzacją? Marta i Michał przekonują, że dzieci są bardziej odporne niż myślimy. Od kilku lat udowadniają to jeżdżąc z maluchami do Azji i Ameryki Południowej. Ich córeczka ma już teraz takie zdjęcia, jakich ja nie dorobię się nigdy...

Marta zaczęła pisać bloga, bo chyba zorientowała się, że wielu chciałoby z dziećmi wyjechać, ale brakuje im doświadczenia, a z powodu obaw wynikających z niewiedzy często poprzestają na marzeniach. Publikuje więc porady, wskazówki i przydatne linki.

"Rodzice podróżujący z dziećmi niekoniecznie muszą wyglądać jak osły juczne. My podróżujemy z jednym pojemnym plecakiem i jednym małym plecakiem podręcznym."

Na blogu znajdziecie sensowny plan "przygotowań zdrowotnych", adresy hosteli i bardzo przydatny dział: co warto zabrać, a czego nie.

Dla rodziców: lektura obowiązkowa!
www.podrozezmaluchami.blogspot.com

http://podrozezmaluchami.blogspot.com/

http://podrozezmaluchami.blogspot.com/

środa, 03 listopada 2010

Właśnie zauważyłem, że piszę tu już ponad 4 lata. Kto by pomyślał?

To nie jest tak, że nas nie ma. Jesteśmy, tylko mniej. Dlatego nie pisałem prawie 2 miesiące. Trudno na zakrętach wyrobić, a jednak nie zwalniamy.

Pokrótce jest tak: pracujemy i jesteśmy zawaleni przez pracę. Kacper chodzi chętnie do przedszkola i stał się przedszkolnym pupilkiem. Aż miło go tam odprowadzać :) Szukamy mieszkania intensywnie (no dobra szczerze mówiąc to Dorotka szuka, a ja czekam na gotowe). Nie mamy czasu prawie na nic, a może to tylko moja perspektywa...

Są też przyjemne epizody, które na szczęście nie przelatują nie zauważone: radość Kacpra, gdy nauczył się sam pedałować na rowerze; polska złota jesień; niespodziewane spotkania ze znajomymi; inne małe i większe niespodzianki.

Pozytywne jest to, że dużo ostatnio czytamy. Ja kompletuję swoich ulubionych klasyków fantastyki (Herbert, Cook), Dorotka rozsmakowuje się w polskich powieściach obyczajowych. Oczywiście poszerzamy nasze horyzonty o przygody Clifforda, Franklina, Krecika itd., która to literatura okazuje się czasem całkiem ambitna.

Kupiliśmy Kacprowi ukulele. Wydaje się zachwycony, że ma miniaturę instrumentu ojca. A tata uczy się chwytów i zamierza w przyszłości grać także na uke. Wydatek był niewiele większy niż na plastikową gitarę-zabawkę, a w zamian jest normalny instrument o ciekawym brzmieniu.

Niedługo święta. Być może będziemy już wtedy "rodziną na swoim". Tymczasem trzymajcie kciuki :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12

Na bieżąco

Najnowsze zdjęcia

Najnowsze video

Warto posłuchać


Gotye "Somebody that I used to know"


Sarah Blasko "No turning back"


Charlie Winston "I love your smile"


Pomplamoose "September"


Sia "Soon we'll be found"


Skopiuj CSS