Dorota Umińska, Sebastian Umiński. I mały Kacper, i jeszcze mniejszy Leo. Na tym blogu znajdziesz to, czym żyjemy: naszą pracę, nasze podróże, muzykę, której słuchamy, ulubione książki i filmy... Dzielimy się wszystkim, co nas cieszy i fascynuje. Opisujemy ciekawe wydarzenia w Warszawie. I jak zwykle: zapraszamy do nas na kawę.
Blog > Komentarze do wpisu

Za kogo mówi ks. Boniecki

Na pewno za mnie: Sebastiana Umińskiego. I - nie bójmy się tego słowa - za inteligencję katolicką. Mówi za część Kościoła w Polsce, która świadomie uczestniczy w jego życiu i nie lubi traktowania wiary instrumentalnie. Mówi za ludzi otwartych, dla których "katolicki" ciągle znaczy "powszechny". Jest wreszcie głosem tych, którzy szanują innych bez względu na ich rasę, wyznanie i światopogląd. Jest głosem dialogu, nie uzurpującym sobie racji ani słuszności. Dlatego jestem z nim solidarny.

Po co owa solidarność? W ostatnich dniach kilkakrotnie wypowiedział się na drażliwe tematy:

1. Na temat Adama Darskiego "Nergala", którego obecność w programie muzycznym "The Voice of Poland" niektórzy hierarchowie (szczególnie bp Wiesław Mering) określili jako promowanie przez TVP satanizmu. Nergal jest liderem deathmetalowego zespołu Behemoth. 13 września 2007 roku, na koncercie w Gdyńskim klubie Ucho, prowokacyjnie spalił egzemplarz Biblii. To skandalista i prowokator używający na scenie satanistycznych symboli i posługujący się mrocznym wizerunkiem scenicznym. W programie "The Voice of Poland" Darski jest jurorem, wypowiada się na temat wokalnych występów uczestników. Dotąd nie powiedział na antenie nic kontrowersyjnego, nie wykorzystuje też swojego scenicznego wizerunku.

Ks. Boniecki:
"Uważam, że satanizm jest sprawą poważną, a oddanie się szatanowi zakłada wiarę w jego istnienie. Używanie imienia szatana i ludowych rekwizytów mających go wyobrażać przez ludzi deklarujących się jako niewierzący, jest prowokacją." 

"Jaka ma być nasza pozycja wobec ludzi, którzy nas nie lubią, którzy nie znoszą Kościoła, dla których Kościół jest skandalem, zgorszeniem, głupotą? (...) Gdzie jest miłość nieprzyjaciół? Gdzie jest język miłości, dobro, którym mamy zwyciężać zło?"

2. Na temat wyborczych i powyborczych postulatów Palikota  (wypowiedź w "Kropce nad i" u Moniki Olejnik):

Ks. Boniecki:
"Ja nie powiedziałbym, że to jest zło dla polityki: obecność takiego człowieka, który powiedział głośno rzeczy, które wielu ludzi tak czuje właśnie."

"Przechodzimy różne etapy kształtowania demokracji, życia w wolności, pluralizmie. Przeszliśmy szereg bardzo dramatycznych i nerwowych debat (...) To były bardzo ważne debaty, w których się, moim zdaniem, wyjaśniło wiele rzeczy. (...) W pierwszej chwili nasi wchodzą na ścianę i się denerwują, ale coś z tego zostaje." 

3. Na temat krzyża w Sejmie i mieszania religii z polityką (wypowiedź w wywiadzie dla "Wprost"):

Ks. Boniecki:
"Powieszenie tego krzyża, ukradkiem, z księdzem Popiełuszką w tle, nie było fortunne." 

"I trzeba zrozumieć – jeśli się jest katolikiem – że nie na walce o krzyż w Sejmie polega piękno Ewangelii. Jan Paweł II mówił przecież: nie chcemy przywilejów, chcemy wolności."

"Przeklerykalizowanie życia społecznego jest w obecnych czasach nie tylko niewskazane, ale i niemożliwe (...). Dzisiaj jesteśmy w świecie laickim, to rozdzielenie jest zupełnie uzasadnione i na miejscu". 

4. Na temat pluralizmu opinii (w odpowiedzi na list bp. Meringa):

Ks. Boniecki:
"Jeśli uczymy o miłości nieprzyjaciół, to chyba w konsekwencji musimy z szacunkiem traktować prawdziwych niewierzących i prawdziwych nieprzyjaciół – dopuszczając ich do głosu. Po pierwsze dlatego, że – jak mi się wydaje – tego uczy Ewangelia. Po drugie, bo być może czasem mają rację."

Ks. Adam Boniecki został - decyzją prowincjała zakonu marianów, do którego należy - obłożony czasowym zakazem wypowiadania się w mediach (poza "Tygodnikiem Powszechnym"). 

O decyzji wypowiedział się na swoim blogu Szymon Hołownia:
"Przełożonym księdza Adama argumentów widać zabrakło, zastosowali więc wobec 77-letniego kapłana z olbrzymimi zasługami dla Kościoła metodę nie tyle godną ojców, co raczej dysfunkcyjnej opiekunki do dzieci, która gdy podopieczny głosi tezy, z którymi trudno jej polemizować, każe mu się po prostu zamknąć, względnie zamyka w komórce".

"Cała ta sytuacja po raz kolejny pokazuje, że część polskiego Kościoła choruje na nieumiejętność zwyczajnej ludzkiej rozmowy."

A tak napisali o tym redaktorzy z warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej: 
"Dyscyplinując księdza Bonieckiego, [jego zwierzchnicy] wystąpili przeciwko nam wszystkim, którzy identyfikujemy się z otwartym sposobem myślenia o Kościele i świecie. Kwestionując zaś równoprawność tego myślenia, zwierzchnicy księdza Bonieckiego wystąpili nie w imieniu wewnętrznie zróżnicowanej wspólnoty, lecz w interesie jednej spośród jej frakcji."


I ja też czuję się ofiarą tej decyzji. To znaczy, że o pewnych tematach mogę jako katolik czytać i mówić tylko w jednym tytule? W pozostałych głos mają tylko radykałowie chrześcijańscy oraz agnostycy i ateiści? Przecież wszyscy jesteśmy Kościołem. Mamy prawo mówić o sprawach dla nas ważnych. Nawet jeśli nie każdy radykał - z którejkolwiek strony - się z nimi zgadza.

piątek, 04 listopada 2011, seboumi

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2011/11/05 00:29:11
zgadzam się w każdym calu!

Na bieżąco

Najnowsze zdjęcia

Najnowsze video

Warto posłuchać


Gotye "Somebody that I used to know"


Sarah Blasko "No turning back"


Charlie Winston "I love your smile"


Pomplamoose "September"


Sia "Soon we'll be found"