Dorota Umińska, Sebastian Umiński. I mały Kacper, i jeszcze mniejszy Leo. Na tym blogu znajdziesz to, czym żyjemy: naszą pracę, nasze podróże, muzykę, której słuchamy, ulubione książki i filmy... Dzielimy się wszystkim, co nas cieszy i fascynuje. Opisujemy ciekawe wydarzenia w Warszawie. I jak zwykle: zapraszamy do nas na kawę.
Blog > Komentarze do wpisu

Mikołaju, ratunku...

Praca daje mi w kość. Z kolei moje późne powroty dają w kość Dorotce. Kacper daje w kość jak zwykle, więc wszyscy gramy w kości ;-)

A tak serio: dawno nie wyglądałem świąt z takim utęsknieniem. Jak szybko się nie wydarzą, będę musiał się natychmiastowo zwolnić. Moje krótkie zwolnienie chorobowe upłynęło mi w pracy, bo nie mogę zniknąć z firmy w takim momencie. Od tygodnia codziennie kończę odpisywać na agencyjne maile ok. północy. Klient proponuje spotkania o 17.30 i sugeruje, że "nie jestem elastyczny". Istny kociokwik i dodatkowo brak zaufania ze strony moich własnych przełożonych. Miodzio.

Z miłych rzeczy u mnie: piszę scenariusz teatralny dla Grześka, więc znowu wyżywam się kreatywnie (po nocach oczywiście); kupiliśmy dywan, żeby Kacper nabrał chęci do raczkowania; sympatyczny ksiądz przyszedł po kolędzie; budynek nam odmalowują; nie spadł ponownie śnieg, więc cieszę się, bo ciągle nie zmieniłem opon w samochodzie itd.

Z miłych rzeczy, które cieszą mnie u Dorotki: robi pierwsze zlecenie, licząc od urodzenia Kacpra i uczestniczy w pewnej oddolnej inicjatywie społecznej. Więcej nie zdradzę, bo mnie żona ochrzani. Dopytujcie sami, jeśli kto zainteresowany. Dorotka preferuje kontakt 1:1, nawet wirtualny.

Z niefajnych rzeczy: jestem tak zmęczony, że bardziej się nie da.

Kochany Mikołaju, nie byłem specjalnie grzeczny. Przynieś mi worek czasu i choć garść snu. Gadżety sobie podarujmy. Lepiej się nie stawiaj, bo przestanę w ciebie wierzyć...

czwartek, 11 grudnia 2008, seboumi

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Natalia z Lublina, *.171.160.82.static.crowley.pl
2008/12/12 09:39:55
Właśnie przeczytałam Twój list do Śniętego Mikołaja... Widzę, że funkcjonujesz na maksymalnych obrotach! ; Rozumiem też Dorotkę i gra w kości również mi nie obca; I przemknęła mi myśl, że z jednej strony promujemy "rodzicielstwo" w modelu Mama i Tata, a z drugiej strony kapitalistyczne wymogi nie przewidują pracy choćby w określonych godzinach (o ulgach nie mówię wcale), tak aby rodzic, który "zarabia" miał czas bo przecież to oznaka miłości. Z drugiej strony można zmienić pracodawcę, ale wtedy np. mama nie będzie mogła opiekować się dzieckiem. A potem organizujemy szkolenia i warsztaty z EFS dla rodziców, aby wzmocnić ich świadomość wychowawczą, a co ze szkoleniami dla pracodawców, co z elastycznymi rozwiązaniami w pracy (np. świetlica w biurowcu?) I chciałoby się wysiąść z tego pędzącego pociągu, bo on raczej nie zwolni tempa, czekam tylko na odpowiednią stację, np. Lublin - co Wy na to? Pozdrawiam, życzę nieziemskiej siły i miłości, a Dorotce cierpliwości w grze w kości, owoce Twojej ciężkiej pracy są i będą cieszyć Was troje, Pozdrawiam.

Na bieżąco

Najnowsze zdjęcia

Najnowsze video

Warto posłuchać


Gotye "Somebody that I used to know"


Sarah Blasko "No turning back"


Charlie Winston "I love your smile"


Pomplamoose "September"


Sia "Soon we'll be found"